Spore zamieszanie wywołał list pielęgniarek z Oddziałów Kardiologii Inwazyjnej oraz Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego. Autorki listu obawiały się o swoje miejsca pracy, a w dalszej perspektywie o los pacjentów pozbawionych opieki pielęgniarskiej. Źródłem obaw miała być rozpoczęta przez dyrekcję szpitala jego reorganizacja, a w jej efekcie likwidacja iluś łóżek dla chorych. O swoich planach reorganizacyjnych dyrektor Beata Barcicka-Kłosowska powiadomiła związki zawodowe i wszystko wskazuje na to, że ów monit został źle odczytany.
Już po kilku dniach starosta stalowowolski Janusz Zarzeczny stanowczo stwierdził, że w podległej mu lecznicy nie będzie likwidacji oddziałów. Przyznał przy tym, że w szpitalu na chwilę obecną jest za dużo pielęgniarek. Dokładnie o 80. Część z nich nabyła prawa emerytalne i będzie musiała przejść na zasłużony odpoczynek. Inne będą musiały się pogodzić z przejściem na inne oddziały szpitala.
– Oddziałów kardiologicznych nie będziemy likwidować ani prywatyzować – uspokaja emocje starosta Zarzeczny. Oba oddziały, choć stosunkowo nowe, kosztem 20 mln. zł zostaną jeszcze bardziej odnowione, czyli zostaną dostosowane do aktualnie obowiązujących standardów. – Nie zawiesimy działalności tych oddziałów na czas remontu – deklaruje dyr. B. Barcicka-Kłosowska.
Rozpoczęło się właśnie wprowadzanie pacjentów do przebudowanych Oddziałów Chorób Wewnętrznych i Chirurgicznego. W tym roku inwestycje szpitalne pochłoną blisko 50 mln. zł. Pieniądze te mają gwarancje głownie w dotacjach państwowych i unijnych. 21 mln. zł będzie kosztowało utworzenie od podstaw Oddziału Geriatrycznego. W ramach rozpoczętej reorganizacji część „nieobłożonych” łóżek zostanie przeniesionych na inne oddziały. Dotyczy to dokładnie 21 miejsc dla chorych.
W tym roku szpital wynegocjował z NFZ niższy od ubiegłorocznego kontrakt. Dramatu jednak nie ma. Na rok leczenia pacjentów ma wystarczyć 271 mln. zł.
Komentarze