DrinkTeam działa od 2019 roku i zdążył zdobyć świetną opinię wśród młodych par, organizatorów imprez oraz gości, którzy kojarzą Roberta z efektownymi koktajlami i profesjonalną obsługą barmańską. Teraz nadszedł czas na kolejny krok – stacjonarną restaurację Metro w Nisku, oferującą kuchnię, autorskie napoje oraz możliwość zamówień online.

– Przez lata prowadziłeś DrinkTeam. W jaki sposób to doświadczenie przełożyło się na Metro?
– DrinkTeam to ogromna szkoła życia, pracy i spotkań z ludźmi. Jeździmy po całej Polsce – od małych uroczystości po wielkie eventy. Uczy to organizacji, kreatywności i pracy na pełnych obrotach, często w stresie. Chciałem, żeby Metro czerpało z tej energii: żeby było sprawne, jakościowe, dobrze zorganizowane i po prostu pełne dobrej atmosfery.
– Wspominasz, że fizycznej pracy też było mnóstwo. Ile zrobiłeś sam?
– Naprawdę dużo. Nie boję się pracy rękami, więc sam malowałem, przenosiłem, skręcałem i poprawiałem różne elementy. Często pracowałem do późnej nocy, a rano jechałem na kolejne eventy DrinkTeam. Ale dziś, gdy patrzę na wnętrze Metra, wiem, że każdy element przeszedł przez moje ręce. To daje ogromną satysfakcję i sprawia, że to miejsce jest dla mnie szczególnie bliskie.

– Były momenty zwątpienia?
– Oczywiście, że tak. Każdy, kto robi coś dużego, ma takie chwile. Ale to właśnie wtedy najczęściej pojawiał się ktoś z moich ludzi z tym słynnym: „Robercik, spokojnie, damy radę. Jedziemy dalej”. To było niesamowite. Metro nauczyło mnie, jak cudownych ludzi mam wokół siebie.
– Chcesz komuś szczególnie podziękować?
– Oczywiście, moim przyjaciołom i współpracownikom – bez nich Metro by nie powstało. Ale przede wszystkim chcę podziękować moim rodzicom. Za wsparcie, za cierpliwość, za to, że zawsze mnie motywowali i wierzyli w moje pomysły, nawet te szalone. Rodzice są moim fundamentem. To dla mnie bardzo ważne, żeby to tutaj wybrzmiało.
– Jakiej atmosfery pragniesz w Metrze? Jak mają się tu czuć goście?
– Chcę, żeby Metro było miejscem, które żyje – żeby ludzie naprawdę lubili tu przychodzić. Nie tylko po to, żeby zjeść, ale żeby odpocząć, spotkać się, pobyć razem. Ma być ciepło, przyjaźnie, swobodnie. Chcę, żeby każdy czuł się tu dopieszczony, ale jednocześnie jak u siebie. Bez nadęcia, bez sztuczności. Po prostu dobrze, domowo, ale w dobrym stylu. Atmosfera jest dla mnie równie ważna jak jedzenie.
– Metro ma też stronę internetową i opcję zamówień online. To odpowiedź na potrzeby gości?
– Zdecydowanie tak. Ruszyliśmy ze stroną metro.goorder.pl, gdzie można łatwo zamówić jedzenie do domu. To wygodne i szybkie – wybierasz, klikasz i czekasz na dostawcę. W dzisiejszych czasach to standard, zwłaszcza dla ludzi zabieganych.
– W menu zimowym pojawiły się specjalne napoje. Co przygotowaliście?
– Mamy grzańce, autorskie zimowe herbaty, gorące czekolady z dodatkami i nasze własne kompozycje – m.in. „Cynamonową Chatę” i „Słodki Mróz”. To połączenia przypraw, syropów i owoców, które rozgrzewają i tworzą zimowy klimat. Chcemy, żeby każdy napój był małym doświadczeniem.
– Gdy wieczorem gasisz światło w lokalu i zamykasz drzwi… co wtedy czujesz?
– Zmęczenie – jasna sprawa. Ale przede wszystkim czuję ogrom wdzięczności - za ludzi, którzy mi pomagali, za to, że odważyłem się i za to, że Metro żyje. Jest też duma, ale ta wdzięczność jest największa.

Metro to nie tylko restauracja. To miejsce, które powstało dzięki przyjaźni, wsparciu i pasji. Łączy doświadczenie zdobyte na eventach w całej Polsce z lokalnym, ciepłym klimatem Niska. – „Ta restauracja jest naszym wspólnym projektem. Chcę, żeby ludzie to czuli, kiedy tu wchodzą” – podkreśla Robert. Trudno o lepszą wizytówkę na start.
Fotografie: Sebastian Solpa
/artykuł sponsorowany/






Komentarze