Wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, Mariusza Błaszczaka, Przemysława Czarnka i gospodarza wydarzenia, prezydenta Stalowej Woli Lucjusza Nadbereżnego, koncentrowały się wokół jednego zagadnienia: jak zwiększyć zdolność państwa do reagowania na zagrożenia.
Jedno było też przesłanie dotyczące rządu Donalda Tuska: to najgorsza ekipa od 1989 r., także w dziedzinie obronności i koniecznie trzeba ją odsunąć od władzy w wyborach w 2027 r. (o uruchomionym w tym roku programie zbrojeniowym SAFE wspomniał tylko, w negatywnym kontekście, Przemysław Czarnek).
Z drugiej strony podkreślano dokonania rządów PiS w sferze obronności od 2015 r., a Jarosław Kaczyński stwierdził nawet, że Wojsko Polskie w tamtym czasie musiano wprost budować od nowa.

Jarosław Kaczyński: bezpieczeństwo to nie tylko armia
Prezes PiS w swoim wystąpieniu poszerzył pojęcie gotowości obronnej. Jak mówił, sprawy Wojska Polskiego pozostają centralnym elementem bezpieczeństwa, ale przygotowanie państwa na sytuację wojenną powinno obejmować całe społeczeństwo. Wskazywał na potrzebę budowy odpowiednio licznych, przeszkolonych rezerw oraz przygotowania obywateli do funkcjonowania w sytuacji zagrożenia.
Prezes PiS mówił o potrzebie setek tysięcy rezerwistów gotowych do służby i walki. W jego ocenie dotychczasowa rozbudowa armii powinna być powiązana z rozwojem systemu rezerw, a doświadczenia wojny w Ukrainie powinny wpływać na dalszą modernizację polskich sił zbrojnych, między innymi w obszarze bezzałogowych systemów powietrznych.
Jarosław Kaczyński odniósł się także do kwestii strategicznego odstraszania. Wśród poruszonych tematów znalazła się możliwość uzyskania przez Polskę dostępu do broni nuklearnej oraz przyszłość NATO. Jednocześnie wskazywał, że Europa powinna zwiększać własny wysiłek militarny, ale nie oznacza to, jego zdaniem, rezygnacji z dotychczasowej roli NATO z wiodącą rolą USA.
– Tylko ci, którzy się bronią, mogą także liczyć na sojuszników. Jeśli ktoś nie potrafi się bronić, jeżeli bardzo szybko przegrywa, wtedy sojusze nie pomagają – powiedział Jarosław Kaczyński.
Istotnym elementem jego wystąpienia była również kwestia społecznego przygotowania do obrony państwa. Wskazywał na rolę szkół, nauczycieli i uczelni w kształtowaniu postaw związanych z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo kraju.

Mariusz Błaszczak przedstawia Narodowy Program Gotowości Obronnej
Najbardziej konkretną propozycję programową przedstawił Mariusz Błaszczak. Były minister obrony narodowej zaprezentował Narodowy Program Gotowości Obronnej, który ma być jednym z elementów programu PiS.
Koncepcja została oparta na trzech głównych filarach: powszechnym szkoleniu wojskowym, Aktywnej Rezerwie Rzeczypospolitej Polskiej oraz „Akademii Orła Białego” dla uczniów szkół ponadpodstawowych.
Pierwszy element zakłada powszechne szkolenie wojskowe dla młodych mężczyzn po kwalifikacji wojskowej. Według przedstawionej propozycji, podstawowy kurs miałby trwać 16 dni i obejmować między innymi posługiwanie się bronią, taktykę, łączność oraz medycynę pola walki. Po jego zakończeniu uczestnicy mieliby przez kolejne lata odbywać krótsze szkolenia.
Drugim filarem byłaby Aktywna Rezerwa, skupiająca osoby po przeszkoleniu wojskowym. Według propozycji PiS, rezerwiści mieliby pozostawać w określonej gotowości, regularnie ćwiczyć i być przypisani do konkretnych specjalizacji. Projekt przewiduje również mechanizmy rekompensujące pracodawcom koszty związane z udziałem pracowników w ćwiczeniach.
Trzecim elementem jest „Akademia Orła Białego” – dobrowolny program przeznaczony dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Jego celem miałoby być połączenie edukacji, szkolenia i wychowania obywatelskiego, a także wyszukiwanie młodych osób posiadających kompetencje przydatne dla bezpieczeństwa państwa, m.in. w dziedzinie dronów i informatyki.
Mariusz Błaszczak podkreślił, że taka koncepcja wychodzi poza tradycyjnie rozumianą modernizację armii. Zakłada budowanie systemu, w którym Wojsko Polskie stanowiłoby jeden element szerszej struktury obejmującej przeszkolonych obywateli, rezerwy i edukację młodzieży.
- Jeśli chcesz pokoju, a my chcemy pokoju, musimy szykować się do wojny, tak żeby odstraszyć agresora. Tak, żeby agresor wiedział, że jeżeli napadnie na Polskę, spotka się z odpowiedzią – podkreślił Mariusz Błaszczak.

Przemysław Czarnek: suwerenne decyzje państwa polskiego
Wystąpienie Przemysława Czarnka koncentrowało się przede wszystkim na kwestii suwerenności w polityce obronnej. Polityk PiS sprzeciwiał się rozwiązaniom, które, jego zdaniem, mogłyby prowadzić do ograniczenia samodzielności Polski w zakresie decyzji dotyczących armii.
- Nie zgadzamy się na podporządkowanie suwerenności polskiej armii Brukseli, i na sytuację, w której to w Brukseli miałyby zapadać decyzje dotyczące naszego wojska. Nigdy w życiu – zaznaczył Przemysław Czarnek.
Mówił też, że decyzje dotyczące liczebności Wojska Polskiego, jego uzbrojenia, rozwoju i sposobu wykorzystania powinny być podejmowane z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa. W tym kontekście krytycznie odniósł się do mechanizmu SAFE i roli instytucji europejskich w polityce obronnej.
W swoim wystąpieniu łączył tę kwestię z krajowym przemysłem zbrojeniowym. Wskazywał między innymi na wcześniejsze plany dotyczące śmigłowców Black Hawk i infrastruktury serwisowej w Mielcu, przedstawiając ich realizację jako przykład szerszego sporu o tempo i kierunek rozwoju polskich zdolności obronnych.
Lucjusz Nadbereżny: bezpieczeństwo od poziomu samorządu
– Ja bardzo się cieszę, że po raz kolejny Stalowa Wola jest miejscem najważniejszej debaty o bezpieczeństwie, w tworzeniu koncepcji, programów, strategii dla bezpieczeństwa. Dzisiaj, w całej wielkiej strategii, którą mamy tworzyć dla Polski, właśnie kwestie bezpieczeństwa są zupełnie kluczowe. A Stalowa Wola jest miejscem szczególnym, bo jesteśmy miastem, które 90 lat temu zostało zrodzone w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego jako właśnie miasto specjalnego przeznaczenia, miasto powołane dla silnej, bezpiecznej armii – mówił prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny.
Zwrócił uwagę na wymiar lokalny bezpieczeństwa, mówił również o obronie cywilnej i systemie ostrzegania mieszkańców. W jego ocenie, nadmierna liczba komunikatów alarmowych może prowadzić do zobojętnienia odbiorców i osłabienia ich reakcji w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Postulował zmianę sposobu wykorzystywania alertów tak, aby mieszkańcy łatwiej mogli odróżnić sytuację wymagającą natychmiastowego działania od zdarzeń, które nie oznaczają bezpośredniego zagrożenia dla ludności.
Komentarze