W piątek było gorąco na targowisku, nie tylko za sprawą słońca. Troje radnych miejskich z pozapisowskiej opozycji zorganizowało spotkanie z handlującymi, by przygotować ich na wypływające z ratusza pomysły o ograniczeniu handlu w czasie i przestrzeni. Ich powodem ma być kulejąca finansowo nowa hala targowa „Zieleniak”, do której funkcjonowania miasto co roku dopłaca.
– W ubiegłym było to 130 tys. złotych – wytknęła radna Urszula Tatys. Daniel Hausner dodał, że „Zieleniak” w swej historii nigdy nie był na finansowym plusie. Magistraccy urzędnicy mieli więc wymyślić ograniczenie handlu na wolnej przestrzeni do dwóch roboczych dni, by w pozostałe klienci szli do „Zieleniaka”. Pomysł bardziej niż kontrowersyjny obiegł targowicę lotem błyskawicy i podniósł frekwencję na spotkaniu samorządowców. Przyszedł też na nie Tomasz Miśko, wiceprezydent Stalowej Woli.
Zastępca Lucjusza Nadbereżnego najpierw wyraził ubolewanie, że „handlujący dają się wykorzystywać w sporze politycznym”. Zaraz też zaprzeczył, by miasto miało jakiś tajny plan reorganizacji handlu na targowisku. Na pewno nie będzie ograniczeń dni handlowych, ani „zaganiania” ludzi do „Zieleniaka”. Na targowisku musi jednak dojść do zmian. Wynikających chociażby z innego już statusu dróg wokół obu hal targowych, by handel nie kolidował z bezpieczeństwem ruchu. Być może wróci temat płatnych parkingów, czego domaga się spora część mieszkańców. Możliwe jest zadaszenie części targowiska w tzw. lasku. Wyjaśnień wymaga też handel pod wiaduktem, gdzie ma być dworzec autobusowy. Tomasz Miśko zaprosił handlujących do „Zieleniaka” na pierwsze konsultacje. Ich wynik zostanie przedstawiony Radzie Miejskiej, bo tylko ona jest władna zmienić regulamin targowiska.
I mimo gorącego początku, byłoby to bardzo konstruktywne spotkanie samorządowców z handlującymi, gdyby nie zgrzyt na sam jego koniec. Radny D. Hausner w polemice z handlującymi w „Zieleniaku” pozwolił sobie na dość nieparlamentarne porównanie tejże placówki, do innej o zgoła odmiennym charakterze. Zrobił to na tyle głośno, że handlujący poskarżyli się miejskiej władzy wykonawczej. W imieniu tejże wiceprezydent Miśko oficjalnie zaraz wezwał radnego do przeprosin. Ponieważ konsultacje w „Zieleniaku” mają się odbyć za kilka dni, przeprosiny powinny nadejść wcześniej.

Komentarze