Znicze zapłonęły przy mogiłach i tablicach upamiętniających m.in. ks. Jana Leszczyńskiego, Ambrożego Sługockiego herbu Ślepowron - zarządcę dóbr księcia Lubomirskiego i emisariusza Rządu Narodowego, a także ks. Bernarda Birkenmayera, proboszcza parafii w Rozwadowie w latach 1875–1894, odpowiedzialnego za przemyt broni i amunicji z Galicji do Królestwa Kongresowego. Delegacja zatrzymała się również pod obeliskiem z napisem „Cześć poległym powstańcom 1863”.
- Powstanie Styczniowe, mimo że od jego wybuchu dzielą nas całe pokolenia, nadal przypomina o tym, kim jesteśmy jako naród. To historia ludzi, którzy w czasach niewoli nie pogodzili się z utratą wolności i potrafili przeciwstawić się potędze zaborców, płacąc za to ogromną cenę. Ich odwaga i wierność Ojczyźnie stały się jednym z najważniejszych źródeł naszej wspólnej pamięci. Właśnie dzięki takim postawom przetrwała polska kultura, język i poczucie przynależności i dziś możemy mówić o sobie z dumą: jesteśmy Polakami - podkreślił radny Kapuściński.
Obszar dzisiejszego powiatu stalowowolskiego, ze względu na sąsiedztwo granicy rosyjsko-austriackiej oraz rozległe kompleksy leśne, odegrał istotną rolę podczas powstania. Na terenie Galicji formowano regularne oddziały, a stąd do Królestwa Polskiego przedostawali się ochotnicy. Wielu z nich trafiło do rosyjskiej niewoli, a około 2 tysiące zesłano na Syberię.
Przez Dolne Nadsanie, między Wisłą i Sanem oraz przez Tanew, przebiegał główny szlak zaopatrzeniowy w broń i amunicję. Tędy wycofywały się także oddziały powstańcze po walkach, szukając schronienia lub leczenia ran. W lasach Puszczy Sandomierskiej działały obozy, których ślady widniały jeszcze na mapach z okresu międzywojennego.
Region Sandomierszczyzny, Ziemi Opatowskiej, Galicji i Lasów Janowskich był areną licznych potyczek i bitew. W walkach uczestniczyli również księża i klerycy. Wielu z nich zginęło w boju lub na zesłaniu. W czasie powstania carskie władze wydały rozkaz karania śmiercią duchownych pojmanych z bronią w ręku.
Jedną z wyróżniających się postaci był ks. Bernard Birkenmayer, duszpasterz parafii we Wrzawach, który organizował przerzuty broni z Galicji do Królestwa Polskiego. Walki toczyły się także w rejonie Zaklikowa oraz w Lipie i Zdziechowicach. W maju 1863 roku działał tam oddział Marcina „Lelewela” Borelowskiego. Z kolei w październiku 1863 roku pod Łążkiem doszło do bitwy oddziału majora Edmunda Ślaskiego, który zmarł później z odniesionych ran w Chwałowicach. Został pochowany na cmentarzu w Zaleszanach, obok porucznika Tytusa Stadnickiego.
Warto przypomnieć także Bogusława Rocha Józefa Horodyńskiego herbu Korczak, właściciela majątków w Zbydniowie i Radomyślu nad Sanem, oraz rodzinę książęcą Lubomirskich z Charzewic, którzy wspierali formujące się w regionie oddziały partyzanckie.
Powstanie Styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 roku na terenach zaboru rosyjskiego. Było najdłużej trwającym i najbardziej masowym ruchem niepodległościowym XIX wieku. Choć zakończyło się klęską, przyczyniło się m.in. do uwłaszczenia chłopów na korzystniejszych warunkach niż w innych zaborach oraz do wzrostu świadomości narodowej społeczeństwa.
Pamięć o uczestnikach powstania, którzy żyli i działali na tych ziemiach, pozostaje ważnym elementem lokalnej i narodowej historii oraz wyrazem szacunku dla tych, którzy za wierność Ojczyźnie zapłacili najwyższą cenę.
Komentarze