Trudno oprzeć się wrażeniu, że trener Maciej Musiał kompletnie nie panuje nad sytuacją. Schemat się nie zmienia, te same błędy, ta sama niemoc i te same rozczarowane twarze kibiców. To już nie jest przypadek. To jest już… trend.
Po końcowym gwizdku znów doszło do scen, które stają się smutną tradycją. Piłkarze Stali musieli stanąć przed własnymi kibicami i tłumaczyć się z kolejnego fatalnego występu. Symboliczny był obrazek z bramkarzem Mikołaj Smyłek, który z tubą w ręku próbował przemówić w imieniu zespołu. Przyznał, że sytuacja wewnątrz klubu nie jest dobra. Nie powiedział wszystkiego wprost, ale i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi. O zaległości finansowe.
Na boisku również niewiele się zgadzało. Jedynego gola w meczu zdobył w 59. minucie Filip Waluś, dając zwycięstwo drużynie z Poznania, wykorzystując frajerskie zagranie Żemły do Oka.
Stal Stalowa Wola – Warta Poznań 0:1 (0:0)
0:1 Waluś 59
Stal: Smyłek – Żemło, Radecki (77 Niedbała), Zaucha (77 Sobeczko), Tomalski (70 Wolny), Surzyn (46 Hebel), Jaroszewski, Getinger, Oko, Morawiec (70 Kendzia), Śpiewak.
Warta: Przybylak – Wojcinowicz, Waluś (89 Tonder), Kumoch, Kwiatkowski, Kornobis, Stefaniak, Szymanek (66 Zylla), Szymanek, Kusztal (58 Smoczyński), Awdiejew, Steblecki (58 Dziedzic).
Sędziował Lewandowski (Zabrze)
Żółte kartki: Śpiewak, Sobeczko
Widzów 1720
Komentarze