W emocjonalnym wpisie na swoim profilu Facebook napisała:
„Nie myślałam, że jeszcze kiedyś będę musiała to napisać. A już na pewno nie myślałam, że zrobię to drugi rok z rzędu. A jednak… historia znowu zatacza koło.”
Przypomina, że rok temu była już w identycznej sytuacji:
„Najpierw poinformowano mnie o przepustce, a chwilę później sąd wydał decyzję o uchyleniu środka zabezpieczającego i uznał, że jego dalszy pobyt w zakładzie psychiatrycznym nie jest już konieczny.”
Teraz otrzymała kolejne pismo:
„Z pisma wynika, że po raz kolejny próbuje się uchylić środek zabezpieczający wobec mężczyzny, który w 2017 roku w galerii handlowej zabił jedną kobietę, a osiem osób, w tym mnie, zranił i okaleczył na całe życie.”
„To strach, złość, bezsilność, poczucie niesprawiedliwości”
Kobieta opisuje, jak trudna psychicznie jest dla niej ta sytuacja:
„Jest mi z tym niewyobrażalnie ciężko. To strach, złość, bezsilność, ale też poczucie niesprawiedliwości. Bo ile razy jeszcze ktoś uzna, że morderca jest gotowy wrócić do normalności, którą nam już odebrał?”
Dodaje:
„Próbowali już rok temu i próbują teraz chociaż minęło dopiero 8 lat.”
Jak pisze:
„Sąd zdecydował o uchyleniu hospitalizacji i zastąpieniu jej jedynie kontrolą ambulatoryjną. To wszystko, co ma go ‘zabezpieczać’.”
Prokurator prowadzący sprawę zaskarżył tę decyzję:
„Zostałam poinformowana, że prokurator zaskarżył decyzję sądu. Teraz czekamy na rozstrzygnięcie apelacji.”
Co wydarzyło się w VIVO! w 2017 roku
Do tragedii doszło 20 października 2017 roku. 27-letni Konrad K. wszedł do galerii handlowej VIVO! przy ul. Chopina, uzbrojony w dwa noże szturmowe. Biegł przez pasaż, atakując przypadkowych klientów i pracowników.
Przerażeni ludzie uciekali w popłochu, część zamykała się w toaletach.
– „To była (…) rzeźnia. Cała galeria jest we krwi, to wygląda strasznie” – relacjonowali świadkowie tuż po zdarzeniu.
Rannych zostało 9 osób, w tym kilka bardzo poważnie.
51-letnia mieszkanka Grębowa zmarła mimo reanimacji.
Konrad K. został zatrzymany, jednak uznano go za niepoczytalnego i umieszczono w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, bez postępowania karnego.
Komentarze