Dziś jej życie to nie tylko moda - to fotografia, artystyczna ekspresja oraz refleksja nad tym, co oznacza balans między karierą a rodziną. Rozmawiamy z nią o tym, jak odważne decyzje z młodości wpłynęły na jej życie, jak wspomina początki w Japonii czy Nowym Jorku, i jak patrzy teraz na przyszłość pełną nowych wyzwań i możliwości.
Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że świat stoi przed tobą otworem?
- Myślę, że to nie był jeden konkretny moment, a raczej proces. Wyjazdy zawsze budziły we mnie ciekawość świata. Z czasem poczułam, że moja przyszłość nie ma limitów. Byłam wtedy jeszcze nastolatką, nie miałam sprecyzowanych planów ale już wiedziałam, że moje życie będzie pełne przygód.
Jakie fundamenty dało ci dorastanie w Nisku?
- Myślę, że spokojne dzieciństwo, bliskość rodziny i poczucie bezpieczeństwa to wartości, które miały ogromny wpływ na wszystkie moje decyzje i przygotowały mnie na odważne wybory życiowe. Dorastanie w małym mieście nauczyło mnie samodzielności. Wsparcie rodziny jest dla mnie nadal bardzo ważne. Zawsze chętnie wracałam i nadal wracam do Polski. Wiem, że bez tamtych lat w Nisku nie byłabym tą samą osobą.
Mimo życia za granicą Polska wciąż jest ważną częścią twojej codzienności?
- Mimo wielu lat spędzonych za granicą nadal czuję się w pełni Polką i wracam, gdy tylko mogę. Bywam w Polsce przynajmniej dwa razy w roku, moje dzieci również kochają Polskę. W Nisku wyciszamy się i naprawdę odpoczywamy.
Czy pamiętasz moment, w którym modeling przestał być przygodą, a stał się realną drogą zawodową?
- Moja przygoda z modelingiem rozpoczęła się zupełnie przypadkowo. Wtedy, razem z moimi rodzicami, nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, z czym wiąże się moje zgłoszenie do konkursu miesięcznika „Dziewczyna”. Moim cichym marzeniem było zostać „Dziewczyną Miesiąca”. Udało się - wygrałam ten tytuł, a na wielkim wydarzeniu w stolicy, pełnym gości i celebrytów kilka miesięcy później zdobyłam także tytuł „Dziewczyny Roku”. Wszystko, co wydarzyło się po tym konkursie, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Moja kariera rozwijała się bardzo szybko, już w gimnazjum pracowałam często za granicą, dopiero w klasie maturalnej zdecydowałam się na dłuższą przerwę. Po maturze od razu wyjechałam do Paryża i to była pierwsza świadoma zawodowa decyzja. Uwielbiałam Paryż, ale nie czułam się tam jednak jak w domu. Rok później mieszkałam już w Nowym Jorku...
To tylko fragment wywiadu z MARCELINĄ SOWĄ. Całość przeczytasz w marcowym numerze "Sztafety".

Komentarze