Chłopak z Dzierdziówki
Zbigniew Wilk pochodził z Dzierdziówki, w gminie Zaleszany. Jak wielu młodych z tych stron, wyjechał na Śląsk za pracą i nauką. Ukończył szkołę górniczą w Katowicach, grał w piłkę w kopalnianym klubie Rozwój Katowice, założył rodzinę i wychowywał dwójkę dzieci. Tę futbolową pasję przypomniał sobotni turniej o Puchar Zbigniewa Wilka, który rozpoczął się nazajutrz po koncercie.
Miał trzydzieści lat, gdy 13 grudnia 1981 roku w Polsce ogłoszono stan wojenny. Kiedy górnicy „Wujka” dowiedzieli się o aresztowaniu przewodniczącego zakładowej „Solidarności” Jana Ludwiczaka, stanęli do strajku. Żądali wolności dla internowanych i ludzkiego traktowania. Wśród nich był Zbigniew Wilk.
16 grudnia na teren kopalni wjechały czołgi. Milicja i ZOMO otworzyły ogień do bezbronnych ludzi. Zginęło dziewięciu górników. Zbigniew Wilk zginął na miejscu, trafiony strzałami.
Nowa sala, wielki koncert
Głównym punktem piątkowych obchodów był występ Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny – zarazem koncertowe otwarcie nowej sali GOK-u. Przyjazd do Zaleszan ambasadora polskiej kultury, który od dekad występuje na najważniejszych scenach świata, był możliwy dzięki staraniom Magdaleny Pelc, siostry zamordowanego górnika, oraz wsparciu wicemarszałek województwa śląskiego Joanny Bojczuk.
Ponad stuosobowy skład artystów w barwnych strojach przyniósł do Zaleszan śląską tradycję i pieśni. Chłopak z tej ziemi wyjechał kiedyś na Śląsk i tam zginął. Teraz to Śląsk przyjechał do niego.
Występ zwieńczyły długie owacje na stojąco, a po nich podziękowania i pamiątkowe zdjęcia.
Gest, który uciszył salę
Ważnym momentem wieczoru było przekazanie pamiątek. Robert Ciupa, dyrektor Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach, wręczył wójtowi Pawłowi Gardzie statuetkę Pomnika-Krzyża spod kopalni „Wujek”, wykonaną z węgla kamiennego z tej kopalni.
Obok niego stanęła Magdalena Pelc, przynosząc ze sobą statuetkę górnika z bryłą węgla w piersi – wyróżnienie, które otrzymała wcześniej za pielęgnowanie pamięci o bracie. Właśnie w tym momencie przekazała ją symbolicznie wójtowi oraz dyrektorowi GOK-u.
Dziewięć twarzy z cichego patio
Każdy, kto wchodził na koncert, przechodził obok patio ośrodka kultury. W zieleni, pośród cichego światła lampionów, na sztalugach ustawiono czarno-białe portrety wszystkich dziewięciu górników zamordowanych na „Wujku”. Dziewięć spojrzeń. Dziewięć życiorysów przerwanych nagle w pół szychty. Ludzie zwalniali tu krok, przystawali, ktoś dotykał ramy zdjęcia.
Po koncercie wracali w to miejsce – jedni w milczącej zadumie, inni złożyć w duchu swój własny, cichy hołd.
Wójt Paweł Gardy wraz z Piotrem Szparą, dyrektorem GOK-u udowodnili, jak z godnością i klasą spłaca się długi pamięci. Bo bryła czarnego węgla przywieziona z kopalni „Wujek” i śpiew Zespołu „Śląsk” powiedziały tego wieczoru jedno: Zbigniew Wilk wyjechał stąd na Śląsk za pracą i już nie wrócił, ale po czterdziestu pięciu latach to Śląsk przyjechał do Zaleszan, by pokłonić się jego pamięci. I dopóki ta gmina potrafi tak wypełnić salę dla swojego górnika, dopóty jego imię pozostaje żywe.
Czytaj również:
Komentarze