Kompleks nowoczesnych hal do produkcji wojskowej oraz biurowiec i obiekty socjalno-usługowe wzniesiono daleko w lesie (spod bramy przy zajezdni pracowników dowoziły na miejsce specjalne autobusy). Kierownikiem budowy był inż. Tadeusz Skórzewski. Rozruch rozpoczął się na początku 1980 r. Formalnie był to Zakład Urządzeń Mechanicznych, ale jego wojskowy charakter był tajemnicą poliszynela.
Do tego czasu produkcja zbrojeniowa była w HSW rozrzucona w kilku wydziałach, na czele z M-2 i M-9. Ale gdy w 1976 r., po latach wojskowej posuchy, Huta podjęła ma masową skalę produkcję licencjonowanych radzieckich transporterów MTLB, to zbudowanie nowego kompleksu fabrycznego, skupiającego produkcję specjalną, nazywaną w zakładowym żargonie „esową”, stało się sprawą palącą. I tak, niebagatelnym kosztem 2 mld 63 mln ówczesnych zł zbudowano wydział Z-5, a jego pierwszym dyrektorem, w marcu 1980 r. został 33-letni inżynier, Stanisław Wójcik.
– Szybko trzeba było uruchomić produkcję. Dojście do zdolności wytwórczych założono na 18 miesięcy, a my zrobiliśmy to w 4 miesiące. Tempo było niesamowite. To był wielki sukces młodej załogi w warunkach dużej samodzielności – wspominał.
Przypomnijmy więc kilka nazwisk z ówczesnej kadry kierowniczej Z-5: Jan Jurecki (handel, kooperacja, sprawy ekonomiczne), Henryk Madej i Czesław Słowik (sprawy techniczne i technologia), Kazimierz Bizoń (utrzymanie ruchu). A za produkcję odpowiadali kolejno: Eugeniusz Wolak, Mieczysław Andrychowicz i Antoni Rusinek (późniejszy prezes HSW S.A.). Na starcie załoga liczyła ok. 1600 osób (w najlepszym czasie było to blisko 2 tys. pracowników, a miesięcznie wydział opuszczało nawet 80 sztuk sprzętu wojskowego).
Wyzwaniem dla wydziału był nowy sposób produkcji. O ile bowiem transportery MTLB składano na M-9 w tzw. kobyłkach (stacjonarnie), to w Z-5 działała już linia montażowa. A to wymuszało zupełnie nową organizację produkcji, dostaw komponentów i planowania wysyłki wyrobów. Obowiązywała niepisana zasada, że jeśli przez któryś wydział linia stawała trzy razy, to jego kierownik był do odstrzału.
Duża samodzielność Z-5 (oczywiście w warunkach gospodarki centralnie sterowanej i przy stałych niedoborach w zaopatrzeniu) szczególnie sprawdziła się przy produkcji 122 mm samobieżnej haubicy Goździk (powstało ok. 600 sztuk tej broni, która w Wojsku Polskim zastąpiła tradycyjne haubice ciągnione). Pomagała też współpraca HSW z amerykańskim Harvesterem przy produkcji maszyn budowlanych (w Hucie pojawiły się nowe technologie, odlewano coraz bardziej wytrzymałe gatunki stali itd.).
A po latach historia zatoczyła koło. W styczniu 2016 r. do dawnego biurowca Z-5 przeniosła się bowiem dyrekcja HSW S.A., która od 4 lat była już firmą tylko zbrojeniową (w 2012 r. sprzedano chińskiemu LiuGongowi biznes maszyn budowlanych).
Dziś, ten rozbudowany o kolejne nowoczesne hale wojskowy zakład, to jedna z wiodących firm polskiego przemysłu obronnego. A wszystko zaczęło się w tym miejscu 45 lat temu...
Komentarze