Finał VII edycji Nadwiślańskiego FashionWeek.
Na wybiegu można było zobaczyć różne oblicza współczesnej mody – od autorskiego designu i odważnych kreacji artystycznych, przez eleganckie projekty, po kolekcje użytkowe i stroje inspirowane tradycją. W pokazie wystąpiło kilkadziesiąt modelek i modeli. Całość poprowadziła Paulina Sykut-Jeżyna, za reżyserię i choreografię odpowiadała Justyna Kuchta, a zgromadzeni tłumnie mieszkańcy i turyści nie odrywali wzroku od pokazu do samego końca. Tegoroczna edycja odbywała się pod hasłem „Moda, Kultura i Turystyka", a cały cykl zaczął się od pokazu Mielec FashionStreet. Portal Sztafeta.pl objął tegoroczny finał patronatem medialnym.
Tradycja w nowym wydaniu
Najwięcej spojrzeń przyciągnęła kolekcja Diany Walkiewicz z Radomia. Inspiracja: folklor Mazowsza. Materiał: len tkany na zabytkowych krosnach.
– Mamy na tej odzieży krzemień czekoladowy, ręcznie robione hafty, dziergania na szydełkach wykonane przez panie z Kół Gospodyń Wiejskich. Starałam się tę modę z dawnych lat przenieść do współczesności, abyśmy mogli chodzić w tych ubraniach na co dzień do pracy, po mieście czy na wybrane okazje – mówiła projektantka.
Głos zabrał też znany projektant Jarosław Szado. Apelował o odwagę w codziennych wyborach.
– Nie ubierajmy rzeczy sprzed 20, 30 lat, mimo że nadal w nie wchodzimy. Mijają lata, zmienia się nasza sylwetka i wcale nie będziemy w tych ubraniach dobrze wyglądać. Mamy teraz tak duży wybór odzieży, że wystarczy pójść do sklepu, przymierzyć i wybrać coś dla siebie – podkreślił.
Siedemnastolatek ze Stalowej Woli w wielkiej stawce
Wśród projektantów prezentujących swoje kreacje znalazł się też Bartosz Czaja ze Stalowej Woli. Choć na co dzień siedemnastoletni Bartek najchętniej nosi zwykłe dżinsy i bluzy, w zaciszu swojego pokoju tworzy spektakularne kreacje hautecouture. Jego projekty zdobyły już uznanie ogólnopolskiego jury i zaprowadziły młodego twórcę na modowe podium w Łodzi. Tym razem jego kolekcję można było zobaczyć na sandomierskim wybiegu – obok dorobku uznanych, doświadczonych projektantów z Polski i zagranicy.
Droga Bartosza do świata mody nie była prosta. Mimo trudnych chwil w przeszłości i bolesnej porażki na początku, nie zrezygnował z marzeń. Dziś konsekwentnie rozwija swój talent i udowadnia, że wiek nie jest przeszkodą, gdy ma się pasję, wyobraźnię i determinację. Więcej o jego historii, pierwszych sukcesach i domowej pracowni pełnej maszyn do szycia można przeczytać w reportażu Malwiny Żelaznej, opublikowanym w czerwcowym wydaniu miesięcznika „Sztafeta".
Lasowiackie wzory, współczesny język
Obok młodych talentów swoje miejsce w tegorocznej edycji znalazła też moda czerpiąca z tradycyjnego rzemiosła. Przed finałowym pokazem odbyło się spotkanie poświęcone projektowi FachLab, poprowadzone przez Karolinę Sulej – reporterkę, pisarkę i antropolożkę kultury i mody.
Efekty współpracy projektantów z Renatą Sendrowicz– hafciarką, wycinankarką i depozytariuszką kultury lasowiackiej– można było zobaczyć na wybiegu: Justyna Gamoń-Wesołowska, Marcelina Misztal i Konrad Wryk przełożyli tradycyjne motywy Lasowiaków na język współczesnej mody. Finałową częścią wieczoru była prezentacja najnowszej kolekcji samej Justyny Gamoń-Wesołowskiej – inicjatorki Nadwiślańskiego FashionWeek i prezes Fundacji Artystycznej GA MON, która od siedmiu lat wymyśla i organizuje pokazy na sandomierskiej starówce.
Miasto, które przyciąga
Wydarzenie doceniła wiceminister kultury Bożena Żelazowska. Dla niej sandomierski pokaz to coś więcej niż moda.
– Miejsca hotelowe w Sandomierzu już dawno były na dzisiaj wykupione, a w restauracjach na starówce podobno wszystkie stoliki zostały zarezerwowane na wieczór. To pokazuje, jak duże zainteresowanie turystów budzi to wydarzenie. Najważniejsze jest to, że łączy tradycję, przedsiębiorców i rzemieślników w jedną całość jako wydarzenie kulturalne. Myślę, że można na tym sporo zbudować – dodała wiceminister.
Sztafeta na wybiegu
Szczególne emocje wzbudził pokaz „FashionWeekFriends”– segment, w którym w role modelek i modeli wcieliły się osoby od lat współpracujące z Fundacją Artystyczną GA MON. Liczyły się w nim nie tylko stylizacje, ale przede wszystkim radość, odwaga i wspólna celebracja kolejnej udanej edycji wydarzenia. Tego wieczoru pojawiły się w nim między innymi dyrektorka sandomierskiej kultury, dziennikarka regionalna i dyrektorka stalowowolskiego Centrum Aktywności Seniora.
W tym gronie znalazła się też Marzena Kościółek, prezes Wydawnictwa Sztafeta, która zaprezentowała na wybiegu dwie kreacje.
Pierwsza, autorstwa Anety Larysy Knap z Limanowej, wyróżniała się teatralnym charakterem. Krótki żakiet w intensywnej trawiastej zieleni, z tłoczonym złotym wzorem, do tego ogromna, rozkloszowana spódnica w ciepłym, złocistym odcieniu żółci, która żyła własnym życiem przy każdym kroku. Stylizację uzupełniały florystyczne nausznice autorstwa Edyty Gąsior oraz klasyczne czarne szpilki.
Drugą kreację przygotowała rzeszowska projektantka Gabriela Tomaka-Ząbek. Była to długa, satynowa suknia w intensywnej czerwieni, uzupełniona efektownym kapeluszem z szerokim rondem oraz białymi koronkowymi rękawiczkami, tworząc elegancką stylizację inspirowaną klasyczną modą w wielkim stylu.
– Każda kobieta jest piękna, trzeba tylko dać jej szansę, żeby to piękno pokazała. Odpowiednio dobrany strój tylko podkreśla to, co w kobiecie już jest. Wejście na ten wybieg było dla mnie właśnie taką zgodą na siebie: bez tłumaczenia się i bez tremy. Może dlatego się uśmiechałam – bo robiłam coś czysto dla siebie, w mieście, które kocham za spokój, akurat wtedy, gdy ten spokój na chwilę zniknął – mówi Marzena Kościółek.
Sandomierz i Stalową Wolę dzieli niecałe pół godziny drogi, choć rzadko się o tym pamięta. Tego wieczoru pamięć wróciła sama: prezes gazety czytanej w Stalowej Woli i okolicznych gminach szła obok dyrektorki sandomierskiej kultury, dziennikarki regionalnej i dyrektorki stalowowolskiego Centrum Aktywności Seniora. Cztery kobiety, dwa miasta – a jednak jeden pokaz i jeden dobry wieczór dla całego regionu.
Zamiast zakończenia
Sandomierski finał dowiódł, że moda i lokalna duma świetnie się ze sobą noszą. Stolica mody wcale nie musi leżeć nad Sekwaną czy Tybrem. Czasem wystarczy renesansowy rynek nad Wisłą – i odwaga, żeby na niego wyjść.
Na zakończenie zapraszamy do galerii zdjęć, w której modowe emocje sandomierskiego finału uchwycili Kacper Garbacki, Pixel Studio Domaradzki, Mirosław Sałek oraz Marut Foto.
Komentarze