Zaczęło się dla Stali źle. Już w 4 minucie po zagraniu Daniela Pietraszkiewicza z lewej strony pola karnego, celnie z 8 metrów uderzył Filip Piszczek. Sandecja złapała wiatr w żagle i w kolejnych minutach dominowała, i była bliska podwyższenia prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Piszczek „główkował” w poprzeczkę, a chwilę wcześniej jego strzał obronił, wybijając piłkę na róg, Jakub Stępak.
Pod koniec pierwszeju połowy Stal przeprowadziła składną akcję na połowie „Sączersów, po której zdobyła wyrównujacą bramkę. Furtak „zakręcił” w narożniku pola karnego dwoma obrońcami, odegrał piłkę Hrnčiarowi i wbiegł w pole karne. Słowak natychmiast wrzucił piłkę pod bramkę Sandecji, a mający dwóch rywali na plecach Patryk Zaucha pozwolił jej odbić się od ziemi, po czym obrócił się i uderzył z półobrotu lewą nogą. Piłką znalazła się w górnym rogu bramki. Za moment Zaucha popisał się soczystym uderzeniem z linii pola karnego, ale Jeleń był na posterunku.
Po przerwie mecz wyglądał podobnie. Sandecja miała lekką przewagę, ale nie miała sposobu na rozmontowanie stalowowolskiej obrony, która w 70. minucie straciła Damiana Oko. Kontuzjowanego stopera zastąpił jeszcze bardziej… doświadczony obrońca, Piotr Żemło.W 77. minucie uśmiechnęło się jednak do gospodarzy szczęście. Kamil Ogorzały wyrzucił piłkę z autu w pole karne, ta odbiła się od murawy i zdaniem jednych, wpadła bezpośrednio do bramki, a zdaniem innych, zanim wylądowała w „sieci”, odbiła się jeszcze od głowy Tomasza Kołbona. Czy faktycznie były pomocnik Stali przedłużył jej lot, czy trącał ją choćby czubkiem głowy? Nieistotne. Sędzia do protokołu w rubryce zdobywcy bramek, wpisał Kołbona.
W 85. minucie Stal po raz drugi w tym dniu doprowadziła do remisu. Lukáš Hrnčiar uruchomił długim podaniem ze środka boiska swojego rodaka, Jakub Sveca i ten znalazł się w sytuacji „sam na sam” i wykorzystał ją. Był to pierwszy mecz Sveca w tym sezonie w pierwszej drużynie Stali.W szóstej minucie doliczonego czasu gry, po raz kolejny tego dnia błysnął Lukáš Hrnčiar. Dostał piłkę od Olafa Nowaka, podbiegł z nią kilka metrów i zagrał mocno z lewej strony pod bramkę Sandecji, dokładnie w tempo i wprost pod nogi Dawida Łąckiego. Młodzieżowiec Stali uprzedził Kasprzaka i piłka wylądowała pod poprzeczką bramki.
Przypomnijmy, że tydzień wcześniej Łącki także zdobył dla Stali ostatnią bramkę w wygranym meczu ze Świtem 5:2, i także w doliczonym czasie gry.
Sandecja Nowy Sącz - Stal Stalowa Wola 2:3 (1:1)
1-0 Piszczek (4), 1-1 Zaucha (43), 2-1 Kołbon (77), 2-2 Švec (86), 2-3 Łącki (90)
Sandecja: Jeleń - Talar, Błyszko, Słaby (33 Smajdor), Rutkowski, Ogorzały, Ćwielong (59 Ziętek), Kasprzak, Kołbon (83 Kłos), Pietraszkiewicz (83 Skałecki), Piszczek (83 Wolsztyński).
Stal: Stępak - Kendzia (88 Łącki), Furtak, Oko (69 Żemło), Getinger, Zaucha, Surzyn (63 Švec), Radecki, Hrnčiar, Lelek (63 Nowak), Dawid Wolny (88 Kukułowicz).
Sędziował Kornel Paszkiewicz (Wrocław).
Żółte kartki: Radecki, Furtak, Hrnčiar, Łącki, Kukułowicz.
Czerwona kartka Łukasz Furtak (90+7 minuta, za drugą żółtą).
Komentarze