Jest źle i nic nie wskazuje na to, by w najbliższych dniach coś w hydrologicznym temacie się poprawiło. Poziom wody w rzekach okolic Stalowej Woli jest na poziomie krytycznego niedostatku. I to niezależnie, skąd rzeki są zasilane (Bieszczady, Roztocze). Usługi wstrzymały firmy wynajmujące kajaki, ale prawdziwy problem ma przemysłowa Stalowa Wola.
EkoSan, spółka zaopatrująca dużą część przemysłu w mieście, zakręciła zawory dla większości swoich odbiorców. Dla nich wyznaczyło to głównie przestoje. Niektóre firmy, gdzie woda jest niezbędnym elementem procesów technologicznych, korzystają z ujęć podziemnych. W perspektywie wyznaczanej kilkoma dniami, nic nie wskazuje na poprawę. Poziom wody w głównej rzece Podkarpacia spada codziennie (wodowskaz w Nisku) o 1 cm.
Miejska spółka EkoSan po raz drugi w ostatnich dniach odcięła swoich odbiorców od wody, a siebie od zarobku. Powodem jest przepływ nienaruszalny, którym to terminem określona jest ilość wody niezbędna do utrzymania życia biologicznego w rzece. Tego przepływu w Sanie nie ma a Prawo wodne zabrania w takich sytuacjach poboru wody. Z drugiej strony San odsłania swoje inne oblicze, kusząc ryzykantów do wędrówek po odsłoniętych łachach. Nie ma nic groźniejszego, a ostrzegają przed tym policjanci patrolujący brzegi Sanu z obu jego stron. Sytuacja jest krytyczna.
Elektrociepłownia Stalowa Wola w dalszym ciągu pracuje normalnie, natomiast na przykład Elektrownia Połaniec nad Wisłą wyłączyła trzy swoje bloki energetyczne.
Fot. Tomasz Tracz

Komentarze