Mszę zamówiło Starostwo Powiatowe w Stalowej Woli. Data nie była przypadkowa. 10 lutego 1940 r. rozpoczęła się bowiem pierwsza w czasie II wojny światowej masowa deportacja Polaków na Sybir prowadzona przez NKWD. Mija więc 86 lat od tych tragicznych wydarzeń.
Podniosła oprawa muzyczna i liturgiczna
W czasie mszy wystąpił Chór Konkatedralny Parafii Matki Bożej Królowej Polski, Nadsańska Orkiestra Kameralna Stowarzyszenia Artystycznego STOWART i soliści. Całością dyrygował Edward Horoszko.
Na początku zabrzmiała przejmująca „Pieśń Sybiraków”, w czasie ofiarowania był to „Znak pokoju” – utwór skomponowany dla Diecezji Sandomierskiej z okazji Roku Świętego 2025, a w czasie komunii św. – „Panis Angelicus” (Chleb Anielski). Wykonano też dwie części stałe mszy św. (Sanktus, Sanktus, i Agnus Dei) autorstwa Edwarda Horoszko.
O oprawę liturgiczną zadbała natomiast działająca przy konkatedrze Wspólnota Modlitewna Matki Bożej Pompejańskiej.
Długa lista obecności
W mszy św. uczestniczyły władze powiatu, ze starostą Januszem Zarzecznym, jego zastępcą Stanisławem Sobierajem oraz przewodniczącym Rady Powiatu, Ryszardem Andresem. Był prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny i jego I zastępca Tomasz Miśko, przybyli miejscowi parlamentarzyści: senator Janina Sagatowska i poseł Rafał Weber.
Byli też m.in. przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Oddział Nisko-Stalowa Wola, Stowarzyszenia Stalowi Patrioci, harcerze, strażacy ochotnicy z Charzewic. Przed prezbiterium, po obu stronach stanęło osiem pocztów sztandarowych.
Oddali bardzo młode życie
– Pamiętamy o tych, którzy zostali zesłani na Golgotę Wschodu, której tak wielu nie przeżyło. Pomódlmy się za naszą ojczyznę za te szlachetne córki i synów naszego narodu, którzy oddali to, co mieli najcenniejsze: swoje często bardzo młode życie. Niech Dobry Bóg otworzy przed nimi bramy nieba – powiedział przed obeliskiem ks. Edward Madej, a zebrani odmówili modlitwę Ojcze nasz... i Wieczne odpoczywanie...
Kwiaty przed obeliskiem złożyła m.in. Ludmiła Szewczyk, w 1940 r. wywieziona jako dwuletnie dziecko na nieludzką ziemię. Jak powiedziała, w Stalowej Woli przestało już istnieć koło Związku Sybiraków, bo większość z nich już odeszła, a pozostali nieliczni są bardzo schorowani.
Trzeba pielęgnować tę pamięć
– Uczestnicząc w takich uroczystościach dajemy świadectwo, że jesteśmy Polakami, że pamiętamy o tamtych wydarzeniach, kiedy na Syberię wywożono dzieci, młodzież, matki, ludzi starszych. Niewielu wróciło. A ci wrócili i żyją tu z nami, to mają tę historię w sobie. Pamiętamy wszyscy Zbyszka Paszkiewicza, jak opowiadał dzieciom, jeździł po szkołach, to była żywa historia. To jest bardzo ważne, dlatego trzeba pielęgnować tę pamięć o tych ludziach – powiedział dziennikarzom starosta Janusz Zarzeczny.
Napis na tablicy odsłoniętego 11 listopada 2010 r. obelisku przy konkatedrze, głosi:
W HOŁDZIE MATKOM SYBIRACZKOM
WDZIĘCZNE PANU BOGU
ZA OCALENIE I POWRÓT DO POLSKI
SYBERYJSKIE DZIECI 1940-1956
Matki nasze Bogu, Polsce i swym dzieciom
cierpienie i życie swe darowały
Związek Sybiraków w Stalowej Woli 2010
***
W czasie pierwszej deportacji Wywożono przede wszystkim osadników wojskowych, średnich i niższych urzędników państwowych, służbę leśną oraz pracowników PKP. Zabierano całe rodziny bez wyjątku. Zgodnie ze ściśle tajnymi materiałami sowieckimi deportowano ok. 140 tys. osób.
Zesłańców rozlokowano w Komijskiej ASRR, w północnych obwodach RFSRR: archangielskim, czelabińskim, czkałowskimm, gorkowskim, irkuckim, iwanowskim, jarosławskim, kirowskim, mołotowskim, nowosybirskim, omskim, swierdłowskim i wołogodzkim, w Jakuckiej i Baszkirskiej ASRR oraz krajach Krasnojarskim i Ałtajskim.
Wysiedlony kontyngent określono mianem „spiecpieriesieliency-osadniki”. Bardzo złe warunki atmosferyczne, praca ponad siły przy wyrębie lasów oraz osady o charakterze prawie że łagrowym i takiej dyscyplinie pracy, do których trafiła deportowana ludność, sprawiły, że śmiertelność tego kontyngentu była najwyższa, i wyniosła w już pierwszych miesiącach zesłania około 3–4 proc.
Komentarze