O tym głównie dyskutowano 4 listopada na spotkaniu zorganizowanym w ramach sejmowej interwencji posłanki Elżbiety Burkiewicz (Polska 2050), w siedzibie Nadleśnictwa Rozwadów w Stalowej Woli.
Tu pikanterii dodaje fakt, że dzień wcześniej Rada Miejska Stalowej Woli przyjęła stanowisko, w którym ostro krytykuje posłankę Burkiewicz i radną Urszulę Tatys za to, że „bez podjęcia dialogu z przedstawicielami samorządu, podejmują publiczne działania dezinformujące opinię publiczną, kwestionujące zasadność powstawania inwestycji (chodzi o Strategiczny Park Inwestycyjny – red.) oraz formułujące niepoparte faktami zarzuty wobec inwestorów” (pełny tekst stanowiska zamieszczamy na końcu tekstu).
Kto tu był
W spotkaniu uczestniczyła także trójka innych posłów Polski 2050: Joanna Mucha, Barbara Oliwiecka, Rafał Kasprzyk, wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała (Polska 2050). Wśród gości byli też m.in. Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Adam Wasiak (on-line), Regionalny Dyrektor LP Jan Kowal, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie Sławomir Serafin, nadleśniczy Nadleśnictwa Rozwadów Wojciech Chełpa, prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, wiceprezydent Tomasz Miśko, przewodnicząca rady miejskiej Agata Krzek, wicestarosta Stalowowolski Stanisław Sobieraj. Byli radni miasta i powiatu (z byłym prezydentem Andrzejem Szlęzakiem), przedstawiciele organizacji ekologicznych, miejskich spółek.
Spotkanie obfitowało w wiele gorących sporów i emocjonalnych wystąpień, a w przerwie ożywiona dyskusja toczyła się także na korytarzu.
Posłanka: – Nie jestem przeciwna rozwojowi Stalowej Woli
Otworzyła je prezentacja posłanki Burkiewicz, dotycząca tzw. Lex Izery, czyli specjalnej ustawy Sejmu z lipca 2021 r. Dotyczyła dwóch miast w Polsce: Jaworzna (gdzie miała powstać fabryka samochodów elektrycznych o nazwie Izera właśnie) i Stalowej Woli, gdzie planowano powstanie nowej strefy przemysłowej. W pierwszym przypadku chodziło o wylesienie 240 hektarów, w drugim – blisko 1000 ha. Prezydent Andrzej Duda podpisał tę specustawę 28 sierpnia 2021 r. w Stalowej Woli. W Jaworznie wycięto cały teren, ale fabryka nie powstała. W Stalowej Woli wycięto 100 ha, a w nowej strefie działa HSW, powstał też zakład koreańskiej firmy SK Nexilis produkującej folię miedzianą.
Zdaniem posłanki, tak szybkie procedowanie Lex Izery, bez żadnych konsultacji społecznych, spowodowało, że ustawa budzi szereg wątpliwości. Jednocześnie zadeklarowała, że jej działania nie mają na celu zastopowania rozwoju Stalowej Woli.
– Jako posłanka na Sejm, chcę jednoznacznie oświadczyć, że ani ja, ani inne osoby i instytucje, które ze mną podjęły współpracę, nie chcemy blokować inwestycji, które się mają zdarzyć w Stalowej Woli, my tylko zadajemy pytania, i poddajemy pod dyskusję społeczną sensowność wycinki lasów, które zostały przekazane samorządowi Stalowej Woli. Prosimy o to, by rozważyć, czy warto wycinać lasy pod takie inwestycje, czy inwestycje nie mogą się zdarzyć gdzie indziej, czy rozwój Stalowej Woli, to nie powinien być rozwój, który bierze pod uwagę nasze zasoby naturalne, bo tutaj po wycince lasów zmieni się wszystko. Rada Ochrony Przyrody powiedziała, że nie jest w stanie określić tego, co się zdarzy, przy tak dużym areale wycinki, nawet jeśli to by było rozciągnięte w czasie 2-4 lat, to jest tak duża ingerencja w środowisko naturalne, że my nie wiemy, co się będzie działo z wodą, jaki to będzie miało wpływ na jakość powietrza, jakim my oddychamy - mówiła poseł Elżbieta Burkiewicz.
Pytała też o to, dlaczego w ramach nowej strefy przemysłowej wycięto prawie 60 ha lasu pod budowę koreańskiej fabryki SK Nexilis, skoro zakład powstał tylko na połowie tej działki. Poruszyła również sprawę budowy drogi wojewódzkiej, która ma obsługiwać Strategiczny Park Inwestycyjny, docelowo łącząc się z drogą S19, podkreślając, że pod realizację tego przedsięwzięcia potrzebna będzie dodatkowa wycinka ponad 100 hektarów lasów.
– Panie prezydencie, czy pan jest kompetentny w tych sprawach i czy pan tu działa zgodnie z prawem, zgodnie z obowiązującymi przepisami, jakie są przewidziane dla samorządów? – z takim pytaniem zwróciła się posłanka Burkiewicz do prezydenta Lucjusza Nadbereżnego.
Nadleśniczy: – Zamieńmy te tereny
Także nadleśniczy Nadleśnictwa Rozwadów, Wojciech Chełpa, podkreślił, że leśnicy nie są przeciwko rozwojowi przemysłu w Stalowej Woli, jednak zadają pytania, czy akurat tak duża strefa jest potrzebna miastu liczącemu ok. 55 tys. mieszkańców.
I przedstawił propozycję Nadleśnictwa: miasto rezygnuje ze swoich planów wycinki 770 hektarów planowanej na południu Strategicznego Parku Inwestycyjnego, gdyż jest to teren cenny przyrodniczo, jest siedliskiem wielu ptaków, ssaków, drapieżników płazów i gadów, w tym takich będących pod ochroną. A w zamian tego pozyska 440 hektarów, które znajdują się na terenie Ciemnego Kąta oraz lasu przy ul. Wrzosowej. W tym wariancie Stalowa Wola zyskałaby także tereny potrzebne pod rozbudowę cmentarza komunalnego.
- Ja rozumiem, że tereny Ciemnego Kąta dla ludzi, którzy mieszkają w Stalowej Woli kojarzą się z terenami, gdzie można pochodzić, gdzie można grzyby zbierać. Tylko tyle, że teren na południu, który byłby zamieniony, również byłby terenem, gdzie można chodzić spacerować, zbierać grzyby – powiedział Wojciech Chełpa.
Z przekazanych informacji wynikało także, iż Nadleśnictwo Rozwadów przekazało Stalowej Woli grunty o powierzchni 973,5 ha i wartości ponad 679 mln zł. W zamian za to Lasy Państwowe otrzymały grunty o powierzchni 974,7 ha i piętnastokrotnie niższej wartości: 45 mln zł. Co więcej, są to grunty rozsiane po całej Polsce, w 18 lokalizacjach. Zaledwie 7 hektarów leży na terenie Stalowej Woli. Cały obszar przewidziany do wycinki to natomiast ostatni tak zwarty kompleks leśny na północy Podkarpacia.
Wiceminister: – Szukajmy kompromisu
Wiceminister Klimatu i Środowiska, Mikołaj Dorożała, podkreślił z kolei, że kluczem w całej tej sprawie jest znalezienie kompromisu: z jednej strony jest potrzeba rozwoju miasta, a z drugiej, są wymogi ochrony środowiska naturalnego. Są też pewne nieścisłości w dokumentach wydanych przez m.in. Lasy Państwowe, czy Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, dlatego potrzebny jest kompromis i szersze pochylenie się nad planowaną strefą przemysłową.
- Jeśli są instytucje i naprawdę poważne instytucje i ludzie zaangażowani od wielu lat, którzy mówią, słuchajcie, znajdźmy jakieś jeszcze inne rozwiązania, nie idźmy może od razu w całości w tych tysiące hektarów. Tu trzeba znaleźć jakiś kompromis. Myślę, że nie musimy się przekonywać do tego, że te lasy są ważne, one powinny służyć w wielu aspektach, bo one mają kwestie środowiskowe do odegrania, kwestie gospodarcze tak samo, ale kwestie rekreacyjne też dla mieszkańców. Tak potężna strefa inwestycyjna i wylesienie tak potężnej strefy inwestycyjnej nie ma precedensu w Polsce, jeśli mówimy o terenach zurbanizowanych. To jest to, co prawdopodobnie przeraziło również też wielu mieszkańców, czy organizacje pozarządowe. Być może to trzeba inaczej tutaj zaadresować. Myślę, że pan prezydent jest też tego teraz świadomy, że gdyby pewnie robił to po raz drugi, zrobiłby to trochę inaczej, bo ta skala po prostu przeraża. Jako rząd chcemy żeby Stalowa Wola mogła się rozwijać. Bardzo dobrze oceniam współpracę z panem prezydentem, ale słyszałem od innych o braku dialogu. Wiem, że zmieniła się władza, ale taka fundamentalna kwestia jak działanie na rzecz ochrony lasów nie uległa zmianie - mówił wiceminister Mikołaj Dorożała.

Radna Stalowej Woli: – Jest szereg niespójności
Radna Urszula Tatys przedstawiła prezentację dotyczącą zbiornika wody, który powstał przy ul. Seulskiej, obok zakładów koreańskiej firmy.
Podkreśliła, że po długiej analizie dokumentów dotyczących tego zbiornika, zauważyła wiele rozbieżności, których nie powinno się ignorować. Radna powiedziała, że decyzja środowiskowa i pozwolenie wodnoprawne opisują zbiornik inaczej, inaczej określają jego funkcje i sposób działania (w jednych jest centralny zbiornik filtracyjno-retencyjny, w drugich – zbiornik rozsączająco-odwadniający).
– Jest szereg niespójności w dokumentacji wymaganej obowiązującymi przepisami i procedurami – stwierdziła.
Mówiła też o trudnościach jakie napotkała w Urzędzie Miasta w związku z pozyskaniem dokumentacji w tej sprawie.
Dyrektor: – Niczego nie blokuję
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie Sławomir Serafin skoncentrował się na sprawie wylesienia lasów i towarzyszących temu procedur.
Na slajdach prezentował po kolei stan toczących się postępowań dotyczących Strategicznego Parku Inwestycyjnego w Stalowej Woli. Mówił o urzędniczej niekompetencji w tych sprawach, o jego prawie odwołania się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i obowiązku w konkretnych przypadkach przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Nie zgadzał się z zarzutem, że z jego strony prowadzona jest blokada administracyjna przedsięwzięć planowanych w nowej strefie przemysłowej.
- Ja i moi naczelnicy i pracownicy niczego nie blokujemy, nie podejmujemy żadnych działań, które miałyby spowolnić proces inwestycyjny na strefie w Stalowej Woli. (...) Pan prezydent odbiera dzisiaj wniesienie przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska odwołania do SKO jako blokowanie inwestycji. To niepoważne. W trzech przypadkach Samorządowe Kolegium Odwoławcze podzieliło stanowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i uchyliło decyzję, i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia. Dzisiaj jednym przedsięwzięciem, które jest procedowane jest ul. Przyszowska, tam też był problem, bo miasto próbowało uniknąć oceny środowiskowej na ten łącznik pomiędzy rondem na ulicy Przyszowskiej a rondem na ulicy Seulskiej. Finalnie, jak się okazało, i tak trzeba tam uzyskać decyzję środowiskową, już nie tylko punktu oddziaływań skumulowanych, ale jest też kwalifikacja z wylesienia - mówił dyrektor Sławomir Serafin.
Prezydent: – Nie oddamy Ciemnego Kąta
Prezydent Lucjusz Nadbereżny podkreślił z kolei, że strefa przemysłowa została zaprojektowana w sposób odpowiedzialny. Że wzięto pod uwagę urbanistykę miasta, oddalenie od najbliższych osiedli, ochronę ujęcia wody, jednocześnie tworząc unikatową powierzchnię dla inwestorów, by można było oferować działki powyżej 50 czy 100 hektarów, bo na takie jest dziś popyt. A Stalowa Wola zabiega o dużych inwestorów, z obszaru wysokich technologii.
- Nie ma innego rozwiązania przestrzennego, tak by strefa mogła być przemieszczona chociażby na Ciemny Kąt czy na las przy ulicy Wrzosowej. Ja i radni Stalowej Woli się temu przeciwstawiamy, bo to jest rzecz nie do zrealizowania, i ze względów społecznych, i środowiskowych, ale przede wszystkim ze względu na ochronę wód podziemnych, wody pitnej w Stalowej Woli. I ten teren musi być chroniony jako zupełny skarb mieszkańców Stalowej Woli i żadne zgody w tym zakresie nigdy nie będą wyrażone. W granicach Stalowej Woli, jak i w bezpośrednim sąsiedztwie, nie ma terenów, które nie byłyby niezalesione. My jesteśmy miastem o szczególnym charakterze układu przestrzennego, z 82 km kwadratowych miasta, jedynie 23 procent to teren zurbanizowany, podlegający zabudowie. Nie mamy takiego oddechu - wyjścia, by wskazać inny teren. Mieszkańcy Stalowej Woli i regionu wiedzą, że jesteśmy ważnym ośrodkiem dla miejsc pracy. Jeżeli nie będzie rozwoju Stalowej Woli, nie będzie miejsc pracy. My nie możemy zatrzymać się w rozwoju, bo to będzie oznaczało degradację - mówił prezydent Lucjusz Nadbereżny.
Podkreślił także, iż jest zobowiązany uchwałą Rady Miejskiej Stalowej Woli do tego, by nie prowadzić wycinki lasu bez konkretnej decyzji inwestycyjnej. Przypomniał również, iż projekt Strategicznego Parku Inwestycyjnego był ważnym elementem jego programu wyborczego z 2024 r., kiedy to otrzymał 72 proc. głosów. Ma więc ogromny mandat społeczny do prowadzenia tego przedsięwzięcia.

Nadbereżny kontra Serafin
Podczas spotkania prezydent Lucjusz Nadbereżny publicznie zadał pytanie Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska w Rzeszowie, byłemu wójtowi gminy Bojanów, Sławomirowi Serafinowi, o przedłużające się procedury administracyjne w sprawie przedsięwzięć w Strategicznym Parku Inwestycyjnym. A pytał o to w takim kontekście:
- Czy pan dyrektor Serafin potwierdzi, że jako wójt gminy Bojanów, 7 kilometrów od naszej strefy prowadził projekt Doliny Zdrowia, budowy uzdrowiska i z pieniędzy publicznych za 2 mln zł, dokonał odwiertów wody siarczkowej i jednocześnie wydzierżawił spółce prywatnej 20-hektarowy teren służący do budowy tego uzdrowiska, a adres filii tej spółki mieści się pod adresem prywatnym obecnego tutaj dyrektora Sławomira Serafina? (...) Proszę sobie policzyć, 7 km od Doliny Zdrowia, od tamtego ujęcia, które budował pan Sławomir Serafin do południowej części granic, czy nie zachodzi tutaj jasny konflikt interesów, że nie może powstać strefa południowa, a można wyciąć las na Ciemnym Kącie. To jest faktyczny powód całej awantury o strefę, to jest faktyczny powód wydłużających się administracyjnych postępowań. Obecny tutaj pan dyrektor Serafin z miesiąca na miesiąc przedłuża postępowanie, bez uzasadnienia na wydanie opinii, a dając nam takie opinie, jakby one były na drogę szybkiego ruchu. Czy państwo zderzyliście się z taką sytuacją, aby organ ochrony środowiska kazał określać jakie mieszanki soli będą używane przy eksploatacji tej drogi, by wymuszał podanie czy mieszanka asfaltu będzie mieszania na miejscu, czy będzie przywożona na miejsce budowy? - pytał prezydent Lucjusz Nadbereżny.
W odpowiedzi dyrektor Sławomir Serafin powiedział, że wie już, kto w tych sprawach skierował pod jego adresem... zarzuty do ABW i CBA, po brzmiały one tak samo, jak pytania postawione mu teraz przez prezydenta.
Potwierdził, że od 2014 roku jako wójt realizował projekt Doliny Zdrowia. Zaznaczył, że odwiert, który został wykonany, odbywał się na działce będącej własnością gminy, a nie prywatnej spółki. Dodał także, że 20 hektarów gruntu zostało przekazane w trybie przetargu. Przyznał, że grzecznościowo udostępnił swój adres pocztowy dla filii wspomnianej spółki, ale on sam nie ma ani jednego procentu udziału w tejże spółce. Dyrektor Serafin powtarzał też, że strefy buforowe A, B i C między uzdrowiskiem a strefą przemysłową są mylnie przez prezydenta interpretowane.
Ten natomiast w gorącej wymianie zdań powtarzał, że to dyrektor Serafin jest główną osobą blokującą przedsięwzięcia w Strategicznym Parku Inwestycyjnym w Stalowej Woli, i że w jego przypadku zachodzi w tej sprawie konflikt interesów.

Co uchwalili radni
Podczas spotkania przewodnicząca rady miejskiej, Agata Krzek, rozdała uczestnikom stanowisko przyjęte dzień wcześniej przez radnych. Oto jego treść:
Rada Miejska w Stalowej Woli, kierując się odpowiedzialnością za teraźniejszość i przyszłość miasta, wyraża zdecydowane poparcie dla działań ukierunkowanych na rozwój nowoczesnej gospodarki w oparciu o inwestycje w przemysł wysokich technologii, sztuczną inteligencję, elektromobilność oraz nowoczesną energetykę, w tym technologię małych reaktorów modułowych (SMR). Apelujemy do wszystkich osób pełniących funkcje publiczne oraz instytucji współtworzących ład instytucjonalny w Polsce o wsparcie dla tych działań, ich ochronę przed próbami dezinformacji oraz przestrzegania obowiązującego prawa w tym zakresie.
W związku z ograniczoną dostępnością terenów inwestycyjnych, Rada Miejska podjęła decyzję o utworzeniu Strategicznego Parku Inwestycyjnego w Stalowej Woli, w oparciu o przepisy ustawy o szczególnym przeznaczeniu gruntów leśnych. Teren objęty tą ustawą, zgodnie z jego przeznaczeniem, służy wyłącznie działalności w obszarze nowoczesnych technologii, przemysłu obronnego, motoryzacyjnego, lotniczego, a także rozwoju elektromobilności i nowoczesnej energetyki. Samorząd, realizując przepisy ustawy, dokonał zakupu gruntów leśnych, zlokalizowanych na terenie całej Polski i – w ustawowym terminie – zrealizował proces ich zamiany, zapewniając pełną kompensację przyrodniczą na rzecz Lasów Państwowych. Równolegle przystąpiono do przygotowania kompleksowej infrastruktury technicznej i drogowej przy współpracy z samorządami lokalnymi, Marszałkiem Województwa Podkarpackiego oraz operatorami sieci i firmami energetycznymi. Wartość zrealizowanych i planowanych nakładów na ten cel przekracza miliard złotych. Dzięki temu tworzony jest jeden z najlepiej przygotowanych terenów inwestycyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej, przeznaczony wyłącznie dla branż strategicznych.
Na tym terenie, zgodnie z jego planistycznym i ustawowym przeznaczeniem, rozpoczęła się komercjalizacja. Pierwszym inwestorem została Huta Stalowa Wola S.A. – spółka strategiczna dla polskiego przemysłu obronnego, która buduje nowoczesne centrum badawczo-rozwojowe na powierzchni ponad 40 hektarów. Drugim inwestorem jest południowokoreańska firma SK Nexilis sp. z o.o., która zainwestowała w Stalowej Woli ponad 3 miliardy złotych w zakład produkujący folię miedzianą do baterii wykorzystywanych w pojazdach elektrycznych i hybrydowych. Decyzja o tej inwestycji zapadła w wyjątkowo trudnym momencie – w czasie wojny w Ukrainie i bezpośrednio po pandemii – i stanowi dowód zaufania do Stalowej Woli oraz Polski jako miejsca bezpiecznego i przewidywalnego rozwoju. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej podjęto również decyzję o wyznaczeniu terenu dla inwestycji Orlen Synthos Green Energy, planującej budowę reaktorów SMR w południowej części Parku. Wszystkie te decyzje zostały podjęte ponad podziałami politycznymi, głosami radnych różnych opcji.
Z głębokim zaniepokojeniem odbieramy działania osób publicznych (Pani Poseł na Sejm RP – Elżbiety Burkiewicz oraz Radnej Rady Miejskiej w Stalowej Woli – Urszuli Tatys oraz innych osób niezwiązanych z Miastem Stalowa Wola), które bez podjęcia dialogu z przedstawicielami samorządu, podejmują publiczne działania dezinformujące opinię publiczną, kwestionujące zasadność powstawania inwestycji oraz formułujące niepoparte faktami zarzuty wobec inwestorów. Za niedopuszczalne uznajemy wypowiedzi wyżej wskazanych osób, które kreują fałszywy obraz działalności prowadzonej na terenie Strategicznego Parku Inwestycyjnego.
Jednocześnie informujemy, że Miasto Stalowa Wola przestrzega zasady, zgodnie z którą wycinka drzew nie jest prowadzona bez ostatecznego potwierdzenia decyzji inwestycyjnej, zatwierdzonej uchwałą Rady Miejskiej oraz opinią właściwej sejmowej komisji ds. ochrony środowiska. Należy rozróżnić formalne przygotowanie nieruchomości pod inwestycję od faktycznego przekształcenia terenu, które następuje dopiero po finalizacji umowy z inwestorem i przejęciu działki na potrzeby budowy zakładu oraz rozpoczęcia zatrudnienia.
Rada Miejska w Stalowej Woli z pełną stanowczością sprzeciwia się próbom zmiany układu przestrzennego Parku, w proponowanym przez Panią Poseł na Sejm RP - Elżbietę Burkiewicz zakresie, polegającym na zamianie południowych terenów inwestycyjnych na inne lokalizacje, w tym lasy Ciemnego Kąta oraz obszar przy ul. Wrzosowej. Tereny te pełnią ważne funkcje społeczne i środowiskowe - Ciemny Kąt to las o charakterze społecznym, intensywnie wykorzystywany przez mieszkańców i stanowiący rejon ujęć wody pitnej, a las przy ul. Wrzosowej to istotny bufor dla osiedla Hutnik, już dziś odczuwającego wpływ sąsiedztwa przemysłowego. Propozycje przemieszczania strefy inwestycyjnej w te obszary są nieakceptowalne zarówno z punktu widzenia urbanistyki I ochrony środowiska, jak i interesu społecznego mieszkańców Stalowej Woli.
Uznając prawo do społecznej kontroli procesów inwestycyjnych, Rada Miejska wzywa do powstrzymania się od jednostronnych działań.
Oczekujemy rzeczowej debaty, współpracy i wspólnego wypracowywania rozwiązań, które przyniosą długofalowe korzyści mieszkańcom, wzmocnią potencjał gospodarczy miasta i zapewnią jego stabilny rozwój.
Rada Miejska w Stalowej Woli zobowiązuje Przewodniczącego Rady Miejskiej do publikacji niniejszego stanowiska oraz przekazania go Parlamentarzystom Województwa Podkarpackiego, członkom Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Dyrekcji Lasów Państwowych, Generalnemu i Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska, a także wszystkim instytucjom zaangażowanym w powstanie Strategicznego Parku Inwestycyjnego w Stalowej Woli.

Komentarze