W Miejskim Domu Kultury odbyła się rocznicowa gala. Zabrakło na niej przepychu, ale był przepych aktorskich, reżyserskich i widzowskich wspomnień. Bo ileż to osób na deskach ATD się przez lata pojawiło? Dla iluż były one trampoliną do dalszej scenicznej kariery! W piątek było śpiewnie za sprawą trupy ATD i zaprzyjaźnionych z nią aktorów Teatru Przedmieście.
Sobotni wieczór był z Różewiczem przy pełnej widowni i spotkaniem reżyserów ATD na zwieńczenie. Pokazana wtedy „Stara kobieta wysiaduje” była 102. (!) premierą w historii fascynatów sceny teatralnej ze Stalowej Woli. Jubileuszowi towarzyszy wystawa „Gra reguła i wolnością” w holu MDK. Znajome twarze a lat złotych i szarych ATD i pożółkłe afisze, w których tyleż sentymentu, co lat minionych od zapowiadanej premiery.

Stalowowolski Teatr sięga do roku 1946, choć mógłby dwa lata głębiej. Tuż po opadnięciu frontowego kurzu Marian Bereżko założył Koło Teatralne. W roku październikowej odwilży do Teatru działającego już wtedy przy Pałacu Kultury i Sztuki, jak wtedy zwano dzisiejszy MDK, dołączył Józef Worek. Miał za sobą aktorski i reżyserski szlak od Lwowa po Wrocław. W Stalowej Woli przyjął artystyczny pseudonim Żmuda i pchnął naszych aktorów na nowe teatralne tory. 30 lat później Teatr przy ZDK (wtedy jeszcze Zakładowy DK) stał się Teatrem Dramatycznym (styl uwielbiany przez Żmudę) i przyjął zmarłego reżysera za swego patrona. Właśnie mijają cztery dekady od tamtych dni. A teatr trwa i trwa. W starych sprawdzonych ramach i tylko w coraz to nowszych czasach.
Komentarze