Jak tłumaczy dr Jakub LITAK, kluczowe znaczenie ma to, że mózg nieustannie się adaptuje do środowiska, w którym funkcjonuje. A środowisko cyfrowe jest wyjątkowo intensywne.
- Kiedy ktoś przez lata spędza kilka godzin dziennie ze smartfonem, zmiany w mózgu zachodzą powoli, ale konsekwentnie. Mózg zaczyna się dostosowywać do tego, co trenujemy najczęściej - czyli do szybkich bodźców, krótkich komunikatów i przerw. Z czasem łatwiej reagować na impuls z telefonu niż utrzymać dłuższą uwagę nad jednym zadaniem. Badania obrazowe pokazują, że zmienia się sposób pracy obszarów przedczołowych odpowiedzialnych za koncentrację i kontrolę przepływu impulsów w mózgu. To nie są dramatyczne „zmiany”, raczej przesunięcie w kierunku trybu działania opartego na szybkim przełączaniu i angażowaniu uwagi - wyjaśnia dr Jakub Litak.
Neurochirurg podkreśla, że problem nie dotyczy wyłącznie koncentracji. Równie istotna jest sfera emocjonalna. Smartfon staje się bowiem prostym i szybkim narzędziem regulowania napięcia.
- Równolegle kształtują się nawyki emocjonalne - smartfon staje się prostym narzędziem regulacji stresu, nudy czy napięcia, więc mózg zaczyna preferować tę metodę radzenia sobie z napotkanym problemem. U wielu osób pojawia się też przebodźcowanie: cisza i brak impulsów przestają być pożądane, a zaczynają budzić niepokój, jakby czegoś nam ciągle brakowało. To efekt adaptacji - skoro mózg przez lata otrzymywał obfity strumień bodźców zaczyna go uznawać za normę - mówi neurochirurg.
Nie oznacza to jednak trwałego „uszkodzenia” mózgu. Jak zaznacza lekarz, są to zmiany funkcjonalne i nawykowe, a nie anatomiczne - i co ważne, w dużej mierze odwracalne. Wystarczy dać mózgowi okazję, by poćwiczył inne formy aktywności niż niekończące się scrollowanie.”
Dlaczego scrollowanie tak wciąga?
W ostatnich dwudziestu latach wyraźnie nasiliły się problemy ze zdrowiem psychicznym, w tym depresja oraz zaburzenia lękowe. Jednym z istotnych czynników sprzyjających temu trendowi jest nieprzerwany dostęp do informacji i mediów społecznościowych dzięki smartfonom oraz innym urządzeniom cyfrowym. Szczególnie niekorzystnym zjawiskiem jest tzw. doomscrolling, czyli nawykowe, często niekontrolowane przeglądanie negatywnych treści informacyjnych. Każdy ruch palcem po ekranie uruchamia kolejny bodziec - nagłówek, zdjęcie lub krótki film - który przyciąga uwagę i podtrzymuje ten mechanizm.
Mechanizm ten jest dobrze znany neurobiologii. Kluczową rolę odgrywa tu dopamina - neuroprzekaźnik związany z motywacją i nagrodą.
- Scrollowanie daje nam przyjemność, bo w mózgu działa bardzo podobny mechanizm, jak wtedy, gdy jemy coś słodkiego lub wykonujemy czynność dającą nam satysfakcję. Każda nowa informacja, powiadomienie czy lajk aktywuje układ nagrody i powoduje wyrzut dopaminy - neuroprzekaźnika, który odpowiada za poczucie przyjemności i motywację. Tyle, że w przypadku smartfona nagroda jest nieprzewidywalna - nigdy nie wiemy, czy kolejny post nas rozbawi, zaintryguje albo przyniesie coś ciekawego. Ta niepewność sprawia, że mózg przyzwyczaja się i chce wracać po kolejne bodźce, wchodząc w rodzaj kompulsywnej pętli - wyjaśnia Litak.
Z czasem reakcja ta ulega utrwaleniu i działa niemal automatycznie.
- Mózg zapamiętuje: bodziec – sprawdzenie wiadomości - nagroda - a z czasem nawet sam widok telefonu czy dźwięk powiadomienia zaczyna aktywować układ nagrody, wywołując odruchowe sięganie po telefon. Dlatego tak trudno nam odpuścić - mechanizm jest bardzo silny, zakorzeniony w naszej neurobiologii i w dodatku wzmocniony przez lata powtarzania. To nie jest kwestia słabej woli, to naturalna adaptacja mózgu do środowiska, w którym bodźce cyfrowe pojawiają się lawinowo - mówi dr Litak.
Dzieci kontra dorośli – kto jest bardziej podatny?
Szczególną uwagę neurochirurg zwraca na dzieci i młodzież, u których mózg wciąż się rozwija.
- Mózgi dzieci i dorosłych reagują na świat smartfonów w różny sposób, przede wszystkim ze względu na różnice w dojrzałości układów wykonawczych i systemów nagrody. U dzieci kora przedczołowa - obszar odpowiedzialny za planowanie, kontrolę impulsów i koncentrację - nadal się rozwija, co oznacza, że bodźce cyfrowe mają na nie większy wpływ – podkreśla dr Jakub Litak.
Efekt? Dzieci szybciej wchodzą w pętle kompulsywnego sprawdzania telefonu, a równocześnie trudniej im utrzymać uwagę na dłuższych, wymagających zadaniach. Dorosły mózg radzi sobie lepiej, ale nie jest całkowicie odporny. Mając już wykształconą w dużej mierze korę przedczołową, lepiej potrafi świadomie regulować korzystanie ze smartfona, choć wciąż mechanizm nagrody działa podobnie - dopamina wciąż „przyciąga”.
Trzy dni bez telefonu - co pokazują badania?
Ciekawych wniosków dostarcza badanie zespołu z Uniwersytetu w Bonn. W przeprowadzonym eksperymencie poproszono dorosłych, by przez 72 godziny ograniczyli używanie smartfona do absolutnego minimum: rozmów, SMS-ów w sytuacjach koniecznych i budzika. Zero scrollowania, zero powiadomień, zero mediów społecznościowych, zero serfowania po internecie.
Efekty były widoczne szybciej, niż się spodziewano. Okazało się, że już po trzech dniach mózg wyglądał i działał inaczej. Zmieniła się aktywność struktur odpowiedzialnych za tzw. nadrzędny tryb wykonawczy - głównie prążkowia i kory przedczołowej, czyli obszarów związanych z podejmowaniem decyzji, kontrolą aktywacji mózgu i regulacją emocji.
Uczestnicy zgłaszali także poprawę samopoczucia. Mieli mniej napięć, lepszy sen, łatwiej się koncentrowali i rzadziej sięgali po telefon odruchowo „z przyzwyczajenia”.
To nie cudowna terapia, ale wyraźny sygnał, że mózg potrafi się regenerować.
- Detoks od smartfona może być realnie skuteczny, nawet w tak krótkim czasie. Nie jest to magiczne cofnięcie skutków lat korzystania z telefonu, ale pokazuje, że mózg wciąż jest plastyczny i potrafi szybko zacząć się uspokajać, jeśli przestaniemy go nieustannie stymulować – podkreśla Litak.
Kiedy telefon zaczyna szkodzić zdrowiu?
W praktyce klinicznej neurochirurg Jakub Litak coraz częściej obserwuje konsekwencje nadmiernego korzystania ze smartfonów.
- Najczęściej pojawiają się zaburzenia uwagi, przewlekłe napięciowe bóle głowy, problemy ze snem i trudności w koncentracji. Choć telefony nie wywołują bezpośrednio chorób neurologicznych, stała stymulacja i przeciążenie bodźcami cyfrowymi utrudniają regenerację mózgu i przetwarzanie informacji - mówi.
Szczególnie niepokojące są skutki pośrednie u młodych osób.
- U młodszych dorosłych i nastolatków może zwiększać ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych w sposób pośredni, poprzez przewlekły stres, zaburzenia snu i pogorszenie funkcji poznawczych - dodaje Litak.
Wniosek? Smartfon sam w sobie nie jest wrogiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie dajemy mózgowi ani chwili ciszy. Kluczowe są więc regularne przerwy od ekranów - bo to właśnie w nich mózg odzyskuje równowagę.
Komentarze