Goście dobrze zaczęli. Mateusz Pluta zdobył pod rząd 7 punktów i zespół z Katowic wygrywał 7:1. Na szczęście żagli nie rozwinął. Stal przejęła inicjatywę, objęła prowadzenie, ale nie była w stanie odskoczyć na więcej niż kilka oczek. Po 20. minutach było 30:26.
Trzecią „ćwiartkę” rozpoczął dwoma celnymi rzutami „za trzy” Mateusz Łabuda i gospodarze powiększyli przewagę do 10 punktów, a pod koniec tej części meczu, po dwóch skutecznych akcjach ofensywnych Łukasza Krzeka, zakończonych celnymi rzutami spod kosza, przewaga Stali urosła do 15 ↨oczek” (55:40).
Gdy w 34. minucie „trójkę” trafił Łabuda i na tablicy pojawił się wynik 62:48, wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte. Stal jednak zbyt wcześnie uwierzyła w zwycięstwo. Gospodarze zaczęli grać chaotycznie, oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji i popełniali straty. Katowiczanie skrupulatnie wykorzystywali błędy rywali i punkt po punkcie zmniejszali dystans.
W końcówce zrobiło się nerwowo – zarówno na parkiecie, jak i na ławce Stali. „Akademicy” konsekwentnie gonili wynik, ale ostatecznie zabrakło im czasu, by doprowadzić do remisu. Stal utrzymała przewagę i dopisała do swojego dorobku cenne zwycięstwo.
STAL STALOWA WOLA - AZS AWF MINERS KATOWICE 69:64 (14:13, 16:13, 25:14, 14:24)
STAL: Maciejak 17 (2x3, 8 as.), Siemianiuk 17 (4x3), Łabuda 14 (4x3), Maciej Paterek 3 (1x3), Jadas 2 oraz Krzek 8, Kunc 6 (1x3, 7 zb.), Baran 2.
AZS: Pluta 24 (3x3), Folga 15 (1x3, 7 zb.)), Hałka 4, Jagoda 4 (8 zb.), Walkowicz 4 oraz Stadler 9, Majewski 2, Binkiewicz 1, Litwinowicz.
Sędziowali: Damian Kuziora i Łukasz Pawłoś.
Komentarze