Część zgłoszeń dotyczyła prób oddania własnych zwierząt. W jednym z przypadków zadzwoniła kobieta, która za dwa dni wyjeżdża za granicę i „nagle przypomniała sobie” o psie, dla którego - jak oczekiwała - schronisko powinno natychmiast znaleźć miejsce. Wpis wskazuje, że rozmowie towarzyszyły pretensje oraz przekonanie, iż jest to obowiązek schroniska, ponieważ „dostaje kasę”.
Stowarzyszenie jednoznacznie podkreśla, że środki finansowe przeznaczone są wyłącznie na psy bezdomne, a nie na oddawanie zwierząt, których właściciele nie chcą lub nie mogą się nimi dalej opiekować.
Kolejne telefony dotyczyły psów znalezionych w lesie. „Psia Przystań” przypomina, że w takich sytuacjach obowiązuje procedura: należy wezwać policję lub straż gminną (jeśli działa w danej miejscowości), które sporządzają notatkę i dopiero wtedy kontaktują się z właściwym terytorialnie schroniskiem. Organizacja apeluje, aby nie przywozić psów samodzielnie i nie zwozić ich z różnych gmin, ponieważ liczba miejsc w schronisku jest ograniczona.
W komunikacie poruszono również problem oddawania psów z powodu „braku możliwości dalszej opieki”. Jak zaznaczono, dla zwierzęcia oznacza to często dramatyczną zmianę - przeniesienie z domu i rodziny do kojca, często w trudnych warunkach pogodowych, w tym podczas mrozów. Schronisko nie jest miejscem do oddawania własnych psów z powodu wyjazdu, braku czasu czy zmiany sytuacji życiowej.
„Psia Przystań” podkreśla, że schronisko jest ostatecznością, a nie rozwiązaniem problemu. Organizacja deklaruje pomoc na tyle, na ile pozwalają realne możliwości organizacyjne, finansowe i lokalowe, a w przypadku psów właścicielskich także wsparcie w poszukiwaniu nowych domów poprzez ogłoszenia.
Na zakończenie stowarzyszenie przypomina, że odpowiedzialność za zwierzę zaczyna się w momencie podjęcia decyzji o jego posiadaniu oraz dziękuje osobom, które okazują zrozumienie, wsparcie i empatię.
Komentarze