Dopiero ostatnia, 12 runda GSMP przyniosła rozstrzygnięcie klasyfikacji generalnej na rok 2025. W sobotę, podczas pierwszego dnia, trzecie miejsce sobie Bartłomiej Madziara (Lamborghini Huracan ST Evo 2), a w niedzielę miała rozegrać się walka o „złoto” pomiędzy Sebastianem Stecem (Ford Fiesta) i Sebastianem Matuszewskim (Lotus Exige), który dzień wcześniej był bezkonkurencyjny, ustanawiając rekord trasy 1:13,660. W niedzielę kierowca z Wybrzeża nie stanął jednak na starcie i tym sposobem mistrzostwo zapewnił sobie kierowca z Urzędowa, Sebastian Stec.
A jak w tej doborowej stawce radził sobie Krzysztof Faraś i jego Honda Civic? Pierwszy podjazd treningowy ukończył na drugim miejscu w kategorii 2WD, w drugim był czwarty. Natomiast w obydwu wyścigach, w sobotniej 11. rundzie i niedzielnej, 12. rundzie uzyskał czwarty czas i na takiej też pozycji ukończył Wyścig Górski Szczawne - Kulaszne.
– W sezonie 2025 zgłosiłem się do klasy 4, w ktorej rywalizują auta znacznie mocniejsze niż moje. Zdecydowałem sie na taki krok, ponieważ upatrywałem szansy na podium w… deszczowej pogodzie. Jednak ten sezon wyścigowy - jak się okazało - był w większości rozgrywany przy słonecznej pogodzie. Dlatego czuję pewien niedosyt, lecz broni nie składam. To kolejne dla mnie doświadczenie w mistrzostwach Polski i zamierzam zrobić z niego użytek w nowym sezonie - powiedział „Sztafecie” Krzysztof Faraś.
Poniżej fotorelacja ze startu stalowowolskiego kierowcy, autorstwa Grzegorza Kozery - Motorsports Photography
Komentarze