Dostarczył je gliwicki Bumar Łabędy, który pancerne blachy na te podwozia (typu Kalina) kupił w 2000 r. od Huty Ostrowiec (część materiału wyprodukowano tam jeszcze w 1989 r.).
Sprawa przedostała się do mediów w marcu 2013 r., i akurat był to czas biznesowego napięcia, związanego z próbą przejęcia HSW przez... Grupę Bumar. Jak donosiła „Rzeczpospolita”, wady blachy pancernej użytej do podwozi pierwszego modułu Krabów ujawniono i potwierdzono ekspertyzami już w 2010 roku. W tej sytuacji Huta Stalowa Wola, finalny producent Krabów, prowadziła poufne rozmowy z Ministerstwem Obrony Narodowej, by uzgodnić warunki usunięcia stwierdzonych usterek.
Bumar obwiniał Hutę
I o ile, po ujawnieniu całej sprawy, wypowiedzi przedstawicieli wojska i WB Electronics (partnera HSW przy produkcji Krabów) były stonowane, to stanowisko ówczesnego prezesa Bumaru, Krzysztofa Krystowskiego nie pozostawiało złudzeń. Winą za zaistniałą sytuację obarczał on Hutę Stalowa Wola SA.
Twierdził np., że być może podwozia pękają, bo nie zostały przeprowadzone badania z nową wieżą, a o to powinien zadbać ich producent. Przedstawiciele Bumaru sugerowali wręcz, że nowe wieże wyprodukowane w HSW są po prostu za ciężkie (wieże do dwóch prototypów Kraba dostarczył brytyjski BAE Systems).
– Zła jakość blach na te podwozia to jedna sprawa. Druga ta urągające normom ich zespawanie w Bumarze Łabędy. Gdzie były Rejonowe Przedstawicielstwa Wojskowe w Ostrowcu i Gliwicach, które odebrały te blachy i podwozia jako spełniające wysokie wymagania stawiane przy produkcji Krabów? – pyta jedna z osób znająca kulisy całej sprawy.
Straty ukryte w kosztach
Osobny wątek to kwestia rozliczenia feralnych podwozi. Jak się okazało, HSW otrzymała odgórny zakaz ubiegania się o zwrot poniesionych strat w ewentualnym postępowaniu reklamacyjnym wobec Bumaru Łabędy. To gliwicki zakład miał wylobbować takie rozwiązanie w kręgach decydujących o artyleryjskim programie Regina (Krab był jego trzonem).
W 2016 r. „Sztafeta” pytała o tę kwestię ówczesnego prezesa Huty Bernarda Cichockiego, ale ten zasłonił się ogólnikami. Tymczasem straty HSW, oszacowane na 40 mln zł, spółka musiała jakoś „upchać” w swoich kosztach. Stało się tak, mimo że wina dostawców blach i podwozi była ewidentna.
Gdzie te armatohaubice? Tajne przez poufne
Co stało się Krabami posadowionymi na feralnych podwoziach? Oficjalnie nie można w tej sprawie uzyskać żadnych informacji.
Nasz rozmówca twierdzi jednak, że te 8 armatohaubic wysłano na Ukrainę. W Polsce mogły zostać np. zezłomowane (na papierze), by potem trafić na ukraińsko-rosyjski front, a w całej tej operacji mogły też uczestniczyć nasze służby specjalne.
Przypomnijmy: Huta Stalowa Wola sprzedała Ukrainie 54 Kraby, MON „dorzucił” jeszcze 18 sztuk ze swoich zapasów, a być może i więcej. I tu prawdopodobnie znalazły się armatohaubice z wadliwymi podwoziami.
Komentarze