Na zdjęciu kot, który padł ofiarą wnyków w lesie pod Racławicami. W wyniku odniesionych obrażeń konieczna była amputacja łapy
- W Racławicach, w lasach, kłusownicy zastawiają wnyki i w nocy słychać strzały. Tydzień temu, kot mojej mamy złapał się we wnyki. Zaginął na dwa dni i w tym czasie walczył o życie. W jakiś sposób się uwolnił i w ogromnym bólu wrócił do domu. Jest teraz pod opieką weterynarza, w złym stanie i właśnie miał amputowaną łapkę – mówi pani Edyta.
Kobieta nie ukrywa emocji i bezradności wobec tego, co się wydarzyło. - Jest to dla mnie nie do pomyślenia, że są jeszcze ludzie, tak pozbawieni uczuć i poszanowania życia innych żywych istot. Kotek, bardzo młody, przeszedł piekło i do tego w grę wchodzą wydatki na leczenie. Mam zamiar zgłosić tę sprawę, gdzie tylko będę mogła. Mam nadzieję, że uda mi się to nagłośnić i ukrócić cierpienie zwierząt.
Z pytaniem o tę sytuację zwróciliśmy się do Komendy Powiatowej Policji w Nisku. W odpowiedzi rzeczniczka jednostki, podkom. Katarzyna Pracało, poinformowała, że dotąd nie odnotowano podobnych zgłoszeń.
- W ostatnim czasie Komenda Powiatowa Policji w Nisku nie otrzymała zgłoszeń dotyczących opisywanych wydarzeń z okolic miejscowości Racławice. Ponadto, pragnę poinformować, że na podstawie otrzymanej informacji, funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Nisku będą realizować czynności zmierzające do weryfikacji opisywanych wydarzeń w okolicach miejscowości Racławice - mówi Katarzyna Pracało.
Choć na razie to pojedynczy sygnał, policja zapowiada, że sprawa nie zostanie zignorowana. Każdy, kto zauważy podejrzane działania w lasach – wnyki, porzucone zwierzęta, odgłosy strzałów – powinien poinformować odpowiednie służby. Nawet anonimowe zgłoszenia mogą pomóc zatrzymać nielegalne i niebezpieczne działania.
Komentarze