0.0 / 5
Stalowa Wola 28 czerwca 2025

Konferencja bez fajerwerków i bez wielkiego entuzjazmu

W poniedziałek przygotowania do sezonu 2025/25 rozpoczęła drużyna Stali Stalowa Wola. Trzy dni później odbyła się konferencja prasowa z udziałem prezesa klubu Marcina Łopatki, dyrektora sportowego Jakuba Kowalskiego oraz trenera pierwszego zespołu Marcina Płuski.

REKLAMA

Cała trójka zgodnie przyznała, że spadek do II ligi jest ogromnym rozczarowaniem, ale że dołożą wszelkich starań, by stworzyć zespół, który pozwoli odbudować mocno nadszarpnięte zaufanie kibiców.

Wciąż mamy poczucie winy i dyskomfort

Ubiegły sezon oceniamy negatywnie – mówił bez ogródek prezes Łopatka. – Spadliśmy z 1 ligi, a ostatnie mecze były w naszym wykonaniu wyjątkowo słabe. Dlatego chcę przede wszystkim przeprosić naszych sympatyków i kibiców, którzy nigdy nas nie zawiedli i wielokrotnie udowadniali, że są naszym dwunastym zawodnikiem. Dziękuję za wasze wsparcie i obecność. Liczę na was także w nowym sezonie.
Prezes podkreślił, że nie zamierza przechodzić obojętnie wobec spadku i udawać, że nic się nie stało. Mówił, że sytuacja z ubiegłego sezonu wciąż budzi w klubie ogromne poczucie winy i dyskomfort, ale obecnie najważniejszą rzeczą jest odbudowa i stworzenie zespołu, który będzie potrafił odzyskać mocno nadszarpnięte zaufanie kibiców.

Przepraszam wszystkich kibiców

Jakub Kowalski doświadczył spadku z 1 ligi, jako piłkarz, który występował na boisku w rundzie jesiennej i jako dyrektor sportowy, którym jest od 1 stycznia tego roku.
– Z perspektywy boiska i jako dyrektor sportowy chcę powiedzieć jedno: przepraszam wszystkich kibiców i społeczność całej Stalowej Woli, że nie udało nam się utrzymać. Choć poprzednie dwa lata były pełne sukcesów, bo udało nam się szczęśliwie wywalczyć dwa awanse, ale ten ostatni sezon kończymy goryczą.
– Budujemy nowy zespół, który będzie waleczny, ofensywny, ale przede wszystkim z charakterem. Chcemy drużyny, która dostarczy kibicom radości i zachęci ich do przychodzenia na stadion.

Zaczynamy nowy rozdział

Rozczarowania ubiegłym sezonem nie ukrywał także trener Stali, Marcin Płuska, który po czterech meczach wiosennych zastąpił Ireneusza Pietrzykowskiego.
– Przychodząc w marcu, chciałem utrzymać zespół. Taki był cel. Niestety, nie udało się. Winę ponosimy wszyscy, drużyna, a także sztab. Przepraszam kibiców, całe miasto, prezesa i dyrektora. Wiem, że mogliśmy zrobić więcej.
Trener przyznał, że emocje po spadku są ogromne, ale nie zamierza się poddawać.
– Widziałem, jak całe miasto żyje klubem. Stal zasługuje na więcej. Rozpoczynamy przygotowania do 2. ligi i wierzę, że zbudujemy zespół, z którego będą zadowoleni kibice. Zaczynamy nowy rozdział. Wiem, że oczekiwania będą duże. Zrobimy wszystko, by im sprostać. Kibice będą mogli nas ocenić po rundzie jesiennej.

Szczuplejsza kadra

W poprzednim sezonie przewinęło się przez Stal aż 37 zawodników. Żaden inny klub nie dokonywał takich roszad w składzie. Do takiej sytuacji w tym sezonie nie dojdzie. Tak twierdzi trener Płuska.
– Chcemy ograniczyć kadrę do 24–25 piłkarzy. Kluczem doboru piłkarzy będzie zaangażowanie i walka. Chcemy zespołu, który oddaje serce na boisku, a jego styl gry odpowiada charakterowi Stalowej Woli, miasta ludzi, którzy ciężko pracują i tak samo ciężko ma pracować nasza drużyna. I nie tylko na meczach, ale każdego dnia na treningu.
Marcin Płuska chciałby, aby wychowankowie klubu odgrywali w jego zespole coraz większą rolę, jednak podkreśla, że wszystko zależy przede wszystkim od nich samych. Od ich zaangażowania, ciężkiej pracy i determinacji w dążeniu do rozwoju.
– W kadrze mamy sześciu wychowanków naszej akademii. Będą sprawdzani w grach wewnętrznych, sparingach, i zobaczymy. To, czy się sprawdzą, zależy od nich. Przypomnę, że obowiązują przepisy o dwóch młodzieżowcach na boisku i uważam, że jeśli będą to nasi wychowankowie, to będzie świetnie, ale chcę też powiedzieć, że nikt nie dostanie w zespole miejsca za darmo.

Co z Ibe-Tortim?

Jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym piłkarzem z pola w zespole Stali w rundzie wiosennej był wypożczony z ŁKS Łódź, Kelechukwe Ibe-Torti. Kilkanaście dni temu pojawiła się informacja, że skrzydłowym zainteresował się Śląsk Wrocław. I niewykluczone, że urodzony w Nigerii piłkarz przeprowadzi się do spadkowicza z Ekstraklasy lub innego klubu.
– Wielu zawodników odeszło z różnych powodów. Część wróciła z wypożyczeń, część obrała inną drogę kariery, a z niektórymi nie widzieliśmy przyszłości. Dołączyło trzech nowych: Maksymilian Henel, Olaf Nowak i Lukáš Hrnčiar, i mam nadzieję, że sprawdzą się. Osobiście bardzo na nich liczę i wierzę, że będą wartością dodatnią. Jeżeli chodzi o Ibe, to miał w kontrakcie zapis, z którego skorzystaliśmy przed dniem 30 maja i przedłużyliśmy umowę na kolejny rok. Ale też musimy brać pod uwagę to, że przyszedł od nas praktycznie za darmo, więc kwota odstępnego w przypadku, gdyby faktycznie ktoś chciał go mieć u siebie, jest niska i musimy się liczyć z tym, że w każdej chwili, może odejść. Na dziś nie ma ofert, ale rozmawiamy z nim i jego menedżerem, żeby został i pomógł drużynie. Chociaż przez pierwsze pół roku.

Jedynym wyjściem było… odejście

W trakcie konferencji został poruszony temat wpisu Jakuba Banacha, jaki ukazał się w Internecie, w mediach społecznościowych, po tym, jak nie przedłużył ze Stalą umowy na kolejny rok. Piłkarz obarczył za to winą dyrektora sportowego, Jakuba Kowalskiego.
– Podejście dyrektora do mojej osoby było wyjątkowo nieprzyjemne i pozostawiało wiele do życzenia. Próby wybielania się kosztem zawodników tylko po to, żeby utrzymać stanowisko, mówią same za siebie - pisał na „fejsie” były już obrońca „Stalówki”, a nowy zawodnik Resovii, z którą podpisał roczny kontrakt.
– Jeśli w taki sposób traktuje się zawodnika, który zawsze oddawał serce na boisku i pomagał każdemu w klubie, to nie dziwcie się, że jedynym wyjściem było… odejście - zakończył swój wywód Jakub Banach.

Został zmanipulowany

Zupełnie inaczej widzi tę sytuację wywołany do tablicy dyrektor Kowalski. Zapowiada, że sprawa znajdzie finał, ponieważ, nie może sobie pozwolić na to, żeby go oczerniano i przedstawiano niezgodnie z prawdą.
– Spędziliśmy z Kubą w Stali 3 lata i zawsze nasze relacje opierały się na wzajemnym szacunku. Bywały różne momenty, lepsze, gorsze, ale zawsze potrafiliśmy sobie przybić „piątkę”. Nawet sytuacjach związanych z przekazywaniem opaski kapitańskiej. Wszystko było OK. Niestety, w ostatnim czasie Kubę poniosły emocje. Zaufał niewłaściwym osobom, które go zmanipulowały. Wiem o kogo chodzi i wiem, jak potrafią działać. Ale chcę też odbić piłeczkę na pole Kuby, zanim dojdzie do finału tej sprawy, a zapewniam, że nie pozostanę bierny i prawda ujrzy w odpowiednim czasie światło dzienne. Otóż, już w kwietniu prowadziliśmy z Kubą rozmowy na temat nowej umowy. Naturalne, że po spadku klub oferuje niższe warunki płacowe, a menedżer, jak zwykle, wyższe. I zaczynają się negocjacje. Tymczasem 5 maja, przed meczem ze Zniczem, dostałem wiadomość od znajomych dyrektorów klubów pierwszoligowych, że menedżer proponuje Kubę innym drużynom. W czasie, gdy walczyliśmy o utrzymanie, to było bardzo niestosowne. Cała sprawa znajdzie swój finał. Nie pozwolę, żeby przedstawiano ją niezgodnie z prawdą. Będę tej kwestii bronił, ale nie tu i nie teraz.

Cel drużyny na sezon 25/26

Jeśli chodzi o cele sportowe na nowy sezon w 2 lidze, trener Marcin Płuska unikał składania konkretnych deklaracji:
– Kierunek zostanie wyznaczony przez pana prezesa i dyrektora sportowego, ale po pewnym czasie. Naszym celem jest gra, rywalizacja i codzienne potwierdzanie, że proces, który wdrażamy, przyniesie efekty. Od pierwszej kolejki, w każdym meczu gramy o pełną pulę. Nic więc zadeklarować nie mogę.
Na zakończenie prezes Marcin Łopatka wrócił do szkolenie w klubie młodzieży, bo ten temat jest bardzo często poruszany w środowisku piłkarskim Stalowej Woli.
– Wiele osób o to pyta, dlatego chcę jasno powiedzieć, że do września przyszłego roku zamierzamy stworzyć solidne podstawy pod działanie Akademii Piłkarskiej. Chcemy, by nie była tylko w planach, jak to bywało w przeszłości, ale żeby by miała realny wpływ na rozwój klubu i naszych wychowanków i to jest także priorytetowa sprawa na najbliższy sezon.

Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Udostępnij artykuł:

Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Wpisz nazwę użytkownika
Wpisz treść wiadomości
REKLAMA
logo logo

Sztafeta w nowej odsłonie – szybkie newsy, lokalne historie i wszystko, czym żyje Stalowa. Zawsze na bieżąco, zawsze po sąsiedzku.

Mieięcznik Sztafeta

Dołącz do stałych czytelników

Kliknij i dowiedz się jak możesz zamówić stałą prenumeratę naszej gazety!

Zamów prenumeratę

Wydawnictwo Sztafeta Sp. z o.o.

Al. Jana Pawła II 25A/1010
37-450 Stalowa Wola

15 810 94 00 (Redakcja)

redakcja@sztafeta.pl

Twój koszyk

{{ formatPrice(item.price) }} zł
Suma: {{cart.total}} {{cart.currency=='PLN'?'zł':''}}
Realizuj zamówienie
Nie masz żadnych produktów w koszyku. Przejdź do sklepu