– Poproszę o pierwszy komentarz, po pierwszym na wiosnę meczu, pierwszym wygranym?
– Myślę, że zagraliśmy dobry mecz – mówi Dawid Bieniasz. – W pierwszej połowie może zbyt zachowawczo graliśmy od tyłu, ale podobnie zachowywały się Karpaty. Można powiedzieć, że w tej części spotkania wzajemnie się sprawdzaliśmy. Takie szachy piłkarskie, nudne dla kibica.
– W drugiej połowie, na szczęście, gra się otworzyła.
– Tak, z obu stron. Zrobiło się na boisku więcej wolnej przestrzeni. My pierwsi wykorzystaliśmy błąd rywala w obronie, później graliśmy bardzo konsekwentnie, dołożyliśmy kolejne dwie bramki, no i wygraliśmy bardzo ważne dla nas spotkanie. I wygraliśmy zasłużenie.

– Czy fakt, że strajkujący z powodu zaległości płacowych piłkarze Karpat, podchodzili do tego meczu ze spuszczonymi głowami, ułatwił wam zadanie?
– Nie, absolutnie nie. Wiemy, że mają swoje kłopoty, że w ramach protestu opóźnili wyjście na płytę, ale na boisku była normalna, twarda walka o punkty. Karpaty to mocny kadrowo zespół, także nie lekceważyliśmy go, broń Boże. Naprawdę, bardzo poważnie podeszliśmy do tego meczu, i na pewno też Karpaty niczego nam nie ułatwiły.
– W tym sezonie jesteście dla nich prawdziwą bolączką. Przypomnę, że jesienią w Krośnie do 85. minuty, gospodarze prowadzili 2:0, a schodzili z boiska z jednym tylko punktem… Z Niska wrócili z niczym.
– Tak było. Dwie bramki zdobyte w końcówce tamtego meczu dały nam remis i ogromną radość. Dzisiaj także mamy powody do zadowolenia, a Karpaty są smutne, ale… taka jest piłka. Jak jedni się cieszą, to inni się smucą.
– W następnej kolejce jedziecie na spotkanie ze Stalą. Dla Pana to będzie sentymentalna podróż, bo w przeszłości był pan związany z Łańcutem.
– Ale dzisiaj reprezentuje klub z Niska i sentymenty idą na bok. Chcemy podtrzymać dobrą dyspozycję z tego pierwszego meczu i zapunktować w kolejnym. Na pewno do spotkania ze Stalą będziemy dobrze przygotowani.
Komentarze