– Odsłaniamy dziś tablicę upamiętniającą tajne nauczanie prowadzone w Rudniku nad Sanem w czasie wojny. To symbol odwagi nie tylko nauczycieli i uczniów, ale także głębokiej wiary naszej społeczności w wartości edukacji, wolności i polskiej tożsamości – mówił burmistrz Rudnika nad Sanem, Tadeusz Handziak.
Pomysł upamiętnienia tej niezwykłej historii powstał w 2020 roku, kiedy to Zarząd Główny ZNP ogłosił ogólnopolski konkurs na temat tajnego nauczania. – Zachęciliśmy do udziału jedną z naszych emerytowanych nauczycielek, która sama była uczennicą tajnego nauczania, śp. Zofię Chmiel. Jej praca zajęła siódme miejsce w Polsce, a trzecie w województwie podkarpackim. Dziś odsłaniając tablicę upamiętniającą tajne nauczanie u państwa Walerii i Juliana Czarnych, oddajemy hołd wszystkim tym, którzy z narażeniem życia przekazywali wiedzę i wartości – podkreślił prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Rudniku nad Sanem, Marian Zielonka. Uroczystość zbiegła się również z obchodami 120-lecia istnienia ZNP.
Historię tajnego nauczania w Rudniku przedstawiła podczas wydarzenia Maria Lachowicz. Szczególne poruszenie wywołała relacja Haliny Czarny-Dąbrowiak, córki Walerii i Juliana Czarnych, która jako dziecko była świadkiem i uczestniczką tamtych dramatycznych wydarzeń:
– Cały czas w trakcie trwania tajnego nauczania, ten dom był zamieszkiwany przez Niemców. Także jedną furtką wchodzili uczniowie, od strony lasu, a tutaj mieszkali Niemcy. Najpierw mieszkali dentyści, ale tego nie pamiętam, bo jak wybuchła wojna to miałam 2,5 roku, a potem mieszkali kolejarze, których już doskonale pamiętam. Moi rodzice mieli piątkę dzieci. Była jeszcze w domu babcia. Jak było to tajne nauczanie, mieszkała też rodzina niemiecka i to było najgorsze, z tym, że mojego ojca ten Niemiec się bał, bo mój ojciec świetnie mówił po niemiecku i on nie wiedział kim mój ojciec jest. My mieszkaliśmy w kuchni i jednym pokoju i jak ten Niemiec przechodził przez kuchnię to cały czas mierzył do mojej matki z pistoletu. Dla takiego dziecka jak ja, to było coś strasznego, bo widziałam też strach ludzi dorosłych, a to zostawia ślad na całe życie. Ci Niemcy mieli córkę, rok ode mnie starszą, która zawsze jak wracałam ze szkoły, to ta dziewczyna niemiecka szczuła mnie psem, a jak widziała, że nie ma nikogo to biła mnie po twarzy. Przychodziła się do mnie bawić i ponieważ wiedziała, że ja jestem bardzo głodna, bo nie mamy nawet chleba, to przynosiła płatki owsiane z cukrem, siadała przede mną i się delektowała. To wszystko bardzo dobrze pamiętam. Okropny był ten głód i ta groza. Kto tego nie przeżył to nie jest w stanie sobie wyobrazić czym była okupacja niemiecka, jaki to był strach, głód i upodlenie narodu polskiego – wspominała.
Na pytanie, dlaczego jej rodzice podjęli się tak niebezpiecznego zadania, odpowiedziała: – To byli bardzo porządni ludzie. Mój ojciec stwierdził, że nigdy nic nie robił dla poklasku. Powiedział, że tylko dlatego się tego podejmuje, że Niemcy mieli taki program, że Żydzi mieli wszyscy zginąć, a Polacy mogli tylko pracować fizycznie i dlatego nie było szkół średnich tylko szkoły zawodowe i szkoła podstawowa. I mój ojciec uważał, że kiedyś Niemcy hitlerowskie jednak przegrają, i wtedy Polacy będą mogli podjąć naukę na wyższych uczelniach. Uczył, żeby nie zginęła polska nauka, żeby ludzie byli wykształceni, żeby pracowali we wspaniałych zawodach. Dlatego się tego podjął mimo głodu, mimo strachu. Ja nigdy w moim domu nie słyszałam przekleństwa, nigdy nie słyszałam narzekań, tylko tę miłość do młodzieży i do nauki.
Tajne nauczanie w Rudniku nad Sanem było formą oporu wobec okupanta i obrony polskiej tożsamości. Prowadzone było w domach prywatnych, w największej tajemnicy, często w bezpośrednim sąsiedztwie Niemców. Uczniowie docierali na lekcje od strony lasu, by nie wzbudzać podejrzeń. Państwo Czarni, mimo trudnych warunków, głodu i codziennego zagrożenia, podjęli się tej misji z przekonania, że wiedza to fundament wolnej Polski.
Historię tajnego nauczania w Rudniku nad Sanem można poznać oglądając film przygotowany przez Gminę i Miasto Rudnik nad Sanem.
Komentarze