Kłaniamy się Czytelnikom
A to już wiek, w którym nawet... duchowni przechodzą na emeryturę. My nie zamierzamy. Przeciwnie – chcemy w tej redakcyjnej „Sztafecie” biec dalej, przekazując pałeczkę kolejnym pokoleniom dziennikarzy i Czytelników.
Bo na nic byłyby te hektary wydrukowanych stron, gdyby nie sztafeta kilku pokoleń wiernych Czytelników ze Stalowej Woli, a także z Niska i regionu.
Za to, że przez te wszystkie lata byliście Państwo i – mamy nadzieję – pozostaniecie z naszym tytułem, składamy przy okazji jubileuszu Naszej Wspólnej Gazety serdeczne podziękowania. I obiecujemy, w czasach tak bardzo cyfrowych, dbać o kolejne papierowe wydania. By były coraz ciekawsze, frapujące, zachęcające do lektury, na wysokim dziennikarsko i edytorsko poziomie. Oczywiście, cały czas pamiętając też o stronie internetowej „Sztafety”, naszej najbardziej aktualnej witrynie w sieci. Waszym, Drodzy Czytelnicy, oknie na bieżące sprawy Stalowej Woli i regionu.
Rozpalić ogień bolszewickiego tempa pracy
Ale dziś jest okazja, by pobiec trochę w przeszłość i powspominać w pigułce te 75 lat. A działo się!
Jak wiadomo, na początku było słowo, a w przypadku naszej gazety nawet dwa: „Socjalistyczne Tempo”. Zaczęło się to wszystko w czwartek, 17 maja 1951 r. Pierwszy numer pisma wyszedł w nakładzie 1000 egzemplarzy, miał cztery strony formatu trochę większego od A-3 i kosztował 15 gr. Skąd ten „socjalistyczny” tytuł? No cóż, był skrojony na miarę tamtej epoki i „przodującego ustroju”. Wymyślił go Piotr Sieńko, ówczesny I sekretarz Komitetu Zakładowego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w HSW.
– Śmiało trzeba pisać, krytykować niedociągnięcia i błędy, po bolszewicku. (...) Gazeta nasza pod nazwą SOCJALISTYCZNE TEMPO będzie nam przyświecać i rozpali ogień bolszewickiego tempa pracy – pisał w 1. numerze towarzysz Sieńko. Dziś czyta się to z uśmiechem, ale tak było, takie były czasy.
Tempo wydawania gazety nie było jednak wcale bolszewickie. Miała ukazywać się regularnie, co dwa tygodnie, ale drugi numer wyszedł dopiero 7 listopada 1951 roku. A kolejne pojawiały się w zależności od zgromadzonych materiałów prasowych.
Teksty te z reguły przesiąknięte były polityką, socjalizmem, pisane napuszonym stylem, czasami wręcz nieudolne. W tych pionierskich czasach „Socjalistyczne Tempo” nie miało stałego zespołu redakcyjnego, pismo tworzyli korespondenci-robotnicy z HSW, pierwszym redaktorem był dziennikarz „Nowin Rzeszowskich” Kazimierz Derlęga, pierwszym redaktorem naczelnym Halina Sikora w 1953 r., a do 1961 r. gazeta powstawała w zakładowej drukarni Huty albo w Rzeszowie.
Potęga prenumeraty
Od tegoż roku druk na stałe przejęły Rzeszowskie Zakłady Graficzne, a „Socjalistyczne Tempo” zaczęło się ukazywać regularnie, co dwa tygodnie. Na początku pismo rozprowadzali społeczni kolporterzy, a od 1963 r. wprowadzono wśród pracowników HSW system rocznej prenumeraty. Po prostu każdy nowoprzyjęty pracownik Huty otrzymywał do wypełnienia, wraz z innymi dokumentami, deklarację o rocznej prenumeracie gazety.
W szczytowym momencie, w 1976 roku, „Socjalistyczne Tempo” miało w HSW 9 tys. prenumeratorów (!) na 10 tysięcy całego nakładu. Od lutego 1971 r. gazeta była dekadówką – ukazywała się co 10 dni.
Organ samorządu, z partią i cenzurą w tle
Gdy w 1972 r. powstał Kombinat Przemysłowy Huta Stalowa Wola, gazetę sprzedawano w kioskach nie tylko w Stalowej Woli, ale także w okolicznych gminach, skąd dojeżdżali pracownicy HSW, na łamach pisma coraz więcej było też materiałów i tematyki niezwiązanej z Hutą. Od września 1972 r. objętość gazety wzrosła z 4 do 8 kolumn (stron).
Wystarczyło powiedzieć kioskarzowi krótko: „Tempo”, i ten wiedział, o jaką gazetę chodzi. Formalnie była ona wtedy Organem Samorządu Robotniczego HSW, ale faktycznie podlegała zakładowej PZPR i – jak wszystkie czasopisma w PRL – cenzurze.
Czas „Solidarności” i stan wojenny
Duże zmiany zaszły w gazecie po sierpniu 1980 roku: zmieniło się tematyczne oblicze, doszli nowi ludzie, na łamy weszła „Solidarność”. Jako jedyne pismo zakładowe w Polsce, gazeta zaznaczała też ingerencje cenzury. W 1981 r. nowym redaktorem naczelnym został Dionizy Garbacz, a w październiku tegoż roku, mimo oporu partyjnych władz w HSW, na tapecie stanęła sprawa zmiany anachronicznego tytułu pisma.
Stan wojenny przerwał te zamiary. Gazeta nie ukazywała się przez rok, a małżeństwo Annę i Dionizego Garbaczów usunięto z redakcji. Od grudnia 1982 r. komisarycznym zarządcą był Władysław Szewczyk, a w lutym 1983 r. redaktorem naczelnym został Jacek Kółeczko.
Skąd wziął się nowy tytuł
Z czasem, w latach 80. gazeta stawała się poczytniejsza, mniej było propagandy i polityki, więcej spraw miasta, choć oczywiście nad jej linią programową czuwała nadal zakładowa PZPR. Od 1984 r. znad tytułu zniknął jednak napis: Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!, a gazeta stała się Tygodnikiem Kombinatu Przemysłowego Huta Stalowa Wola. Z kolei 2 marca 1989 r. zniknął sam tytuł, bo „Socjalistyczne Tempo” zmieniło szyld na „Sztafetę”.
Dlaczego na taki, bardziej kojarzący się ze światem sportu? Otóż było to nawiązanie do reporterskiej publikacji z 1939 r. piewcy Centralnego Okręgu Przemysłowego, pisarza Melchiora Wańkowicza, pt. „Sztafeta. Książka o polskim pochodzie gospodarczym”, w której znalazł się obszerny tekst o budowie Zakładów Południowych i Stalowej Woli.
Nowy tytuł zaproponował radca prawny z HSW, Mieczysław Samek, wieloletni współpracownik i przyjaciel gazety. A propozycji było kilkadziesiąt, m.in. „Tygodnik Hutniczy”, „Miasto i Huta”, „Głos Kombinatu”, „Tygodnik Lasowiacki”, „Echo Stalowej Woli, „Panorama HSW”, „Stalowowolski Głos”, „Życie Stalowej Woli”.
Wydawnictwo i lokalne ambicje
Z końcem 1990 r. małżeństwo Garbaczów wróciło do „Sztafety”, a w marcu 1992 r. Dionizy został prezesem utworzonego wtedy Wydawnictwa Sztafeta, wydającego, oprócz samego tygodnika, także książki, albumy, tomiki poetyckie, broszury itp. (czterech dziennikarzy odeszło wtedy z zespołu „Sztafety” i założyło własny tygodnik „Feta”, wychodzący do końca 1994 r.).
W kwietniu 1992 r. redakcja gazety opuściła Hutę i ulokowała się w dawnym hotelu pracowniczym przy ul. Metalowców (obecny Urząd Skarbowy), w 1995 r. przeniosła się do hotelu Metalowiec, w 2020 r. do biurowca PKS przy ul. Ofiar Katynia, a w 2025 r. do wieżowca Mostostalu.
Gazeta miała ambicję, by stać się pismem lokalnym, wychodzącym nad dolnym Sanem. W 1996 r. uruchomiła więc oddział w Leżajsku, a potem w Nisku (2000) i Tarnobrzegu (2001).
Nawet 40 kolumn i 5 tysięcy zł!
W latach 1990–1991 objętość gazety „urosła” z 8 do 16 kolumn. Od lipca 1997 r. miała 24 kolumny, a od października 1999 r. – 32 kolumny (bywały też świąteczne, 40-kolumnowe wydania). Od czasu pandemii ponownie liczyła 24 strony. Przez te lata format gazety zbliżony był do A-3.
Ostatnia cena „Sztafety” przed denominacją złotego w 1995 r. wynosiła 5000 zł (50 gr po denominacji). Ostatni numer tygodnika „Sztafeta” ukazał się 17 kwietnia 2025 r. i kosztował 5 zł. W maju tytuł wyszedł już jako miesięcznik lokalny, z ceną 12 zł (miał 64 kolumny i format zbliżony do A-4).
– Zachęcamy do wsparcia nowej odsłony „Sztafety”. Nowy format to krok w przyszłość, który pozwoli nam dostarczać jeszcze lepsze treści i rozwijać lokalne dziennikarstwo – pisała w kwietniu 2025 r., jeszcze na łamach tygodnika, prezes Wydawnictwa Sztafeta, Marzena Kościółek.
Poczet naczelnych
Przez 75 lat gazeta miała 20 redaktorów naczelnych, w tym siedem kobiet. Przez pierwsze dwa lata formalnego szefa nie było. Od 1953 r. redaktorów naczelnych zatrudniała Huta Stalowa Wola, a od 1992 r. – Wydawnictwo Sztafeta. Oto ich lista:
Halina Sikora (1953)
Ryszard Bęben (1954–1955)
Zbigniew Flasza (1955)
Władysław Bobek (1956–1958)
Adam Ziobro (1958–1961)
Bolesław Bałut (1961–1965)
Henryka Rybicka (1965–1981)
Dionizy Garbacz (1981, 1992–1993)
Władysław Szewczyk (1982–1983)
Jacek Kółeczko (1983–1991)
Zdzisław Surowaniec (1991–1992)
Zenon Dubis (1993–1997)
Stanisław Chudy (1997–2000)
Krystyna Światowiec (2000–2011)
Tomasz Gotkowski (2011)
Marta Wiewiórska (2011–2012)
Lilla Witkowska (2012–2015)
Konrad Sinica (2015–2022)
Agnieszka Kopacz (2022)
Karolina Kusińska (2022–)
Jak widać, w ciągu tych 75 lat, przez 35 lat gazetą rządziły panie. To zresztą Henryka Rybicka, najdłużej, bo 16 lat kierowała pismem. Najkrócej, przez trzy miesiące, szefami gazety byli Tomasz Gotkowski i Agnieszka Kopacz.

Komentarze