W poniedziałek na giełdzie w podwarszawskich Broniszach rodzime truskawki były po 36 zł/kg w hurcie. Tańsze, bo po 30 zł były w Elizówce k. Lublina. Tymczasem we wtorek na największym targowisku w Stalowej Woli jagodowe owoce były po 25, a nawet po 20 zł. - Te tańsze są spod folii, te droższe z pola - wyjaśniała młoda niewiasta przesypując kilogram czerwonych owoców do reklamówki. Chętnych nie brakowało. Szybko zabrakło truskawek.
W podobnej cenie były truskawki „od Darka”. Ich producent osobiście gwarantował polskość oferowanego produktu. Jego niską cenę tłumaczył „badaniem rynku” i „potrzebą szybkiej sprzedaży pierwszego zbioru”. Dlaczego u innych rolników truskawki wymarzły, a u Darka Nie? Bo je ogrzewał i okrywał. Wcale tego nie kryje, jak i tego, że w stosunku do wydatków niedużo zarabia na truskawkowych nowalijkach. Grunt, że nie stracił.
Truskawki w supermarketach są dostępne przez cały rok, ale te polskie są co roku najbardziej wyczekiwane. Są bez konserwantów zabezpieczających owoce podczas podróży z Grecji, Hiszpanii czy Egiptu, a przez to zdrowsze i smaczniejsze. Po czym w takim razie poznać, że truskawka jest krajowa? Najprościej po szypułce, która ma intensywny zielony kolor, jest jędrna i stercząca jak liść. Równie ważny jest charakterystyczny i intensywny aromat, zwłaszcza w okolicach szypułki. No i kształt - stożkowaty lub sercowaty.
Truskawki są cenione za smak przede wszystkim, ale też za wysoką wartość odżywczą i niski indeks glikemiczny. 100 g truskawek pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę C. Polska jest jednym z poważniejszych producentów truskawek, ale w ostatnich latach mrozy nie oszczędzają polskich plantatorów. Tegoroczna wiosna najbardziej tego dowiodła. Ogrzewanie i okrywanie sadzonek na pewno podniosą ceny truskawek u tych, którzy je uratowali. W ub. roku w sezonie truskawki w Stalowej Woli były po ok. 10 zł za kilogram. W tym mogą być o kilka złotych droższe.

Komentarze