Hermann Hesse, niemiecki pisarz i filozof, ujął to niezwykle trafnie: "Przyjrzyj się jakiemukolwiek zwierzęciu [...] każde wie, co ma robić i jak się zachować. Nie chcą imponować. Żadnej komedii. Są takie, jakie są."
Zwierzę nie udaje
Kiedy patrzymy na kota, który majestatycznie przeciąga się na parapecie, albo psa, który z ufnością kładzie głowę na naszym kolanie – widzimy spokój. Zwierzę nie ma potrzeby grać roli. Nie zastanawia się, czy wygląda odpowiednio, czy jego zachowanie zostanie dobrze odebrane. Ono po prostu jest – tu i teraz.
Lustro bez filtra
Zwierzęta bywają naszym lustrem. Często to właśnie w ich obecności jesteśmy najbardziej sobą – bez makijażu, bez masek, bez udawania. Kot nie ocenia. Pies nie analizuje naszych błędów. Papuga nie śledzi naszego statusu na LinkedIn. A mimo to (a może właśnie dlatego) ich obecność działa na nas terapeutycznie.
Uczeń i nauczyciel
Zwierzę może być naszym nauczycielem spokoju, obecności i życia zgodnie z instynktem. Gdyby kot miał konto na Instagramie, pewnie nie dodawałby filtrów. A pies? Pewnie nie potrzebowałby lajków, by czuć się ważny.
Zwierzęta przypominają, że nie musimy niczego udowadniać, by zasługiwać na miłość i akceptację. One nie potrzebują prestiżu, trendów czy osiągnięć. Ich wartość tkwi w byciu sobą. Nasza też.
Mała lekcja na dziś?
Usiądź obok swojego pupila. Obserwuj go przez chwilę – bez telefonu, bez pośpiechu. Może właśnie tam, w tej prostej chwili ciszy i obecności, znajdziesz coś, czego szukasz od dawna. Coś bardzo prawdziwego.
(edh)
Komentarze