Samochodowym zabytkiem jest pojazd liczący sobie przynajmniej ćwierć wieku, którego produkcja zakończyła się nie później, niż 15 lat temu. PZM przyjął, że zabytkami są samochody wyprodukowane do końca 2000 r. i takie też mogą startować w rajdach, ubiegać się o tytuły Mistrza Elegancji i walczyć o inne trofea. Przy ubieganiu się o żółte tablice ważna jest kompletność pojazdu; powinien taki mieć co najmniej 75 proc. oryginalnych części. MPPZ składają się z siedmiu rund. Pierwsza właśnie się skończyła w Stalowej Woli, ostatnia będzie pod koniec sierpnia w Częstochowie. Każda runda to nie tylko pokaz tego, co się w garażu zmajstrowało, ale prawdziwy sport samochodowy z czasówkami i odcinkami specjalnymi.
W tegorocznym stalowowolskim rajdzie zabytków udział wzięło 40 załóg. Najstarszy pojazd miał 88 lat, najmłodszy 57 lat mniej. Każdy pojazd to historia, im dłuższa tym ciekawsza. Piękny Steyer Daimler Puch (rocznik 1938) przyjechał z Katowic. Wuj obecnego właściciela zaraz po wojnie kupił dwa egzemplarze przeznaczając jeden na części do drugiego. Dzięki temu ten drugi jest kompletny. Miał to być samochód dla ludu, ale austriacka firma wyprodukowała tylko 17 tys. egzemplarzy i przerzuciła się na ciężarówki. Ten, który był w Stalowej Woli to prawdziwy unikat. – Odstał swoje w garażu i to dopiero trzeci jego rajd – zdradza ubrana w tyrolski strój Monika Bieniek, współwłaścicielka wyjątkowego oldtimera.
Z tego samego rocznika jest BMW 321, który ma tablice zaczynające się od RST. Obecność na rajdzie 88-letniej Beemki była dla wielu zaskoczeniem, ale też dowodem, że nad dolnym Sanem fanów zabytków na czterech kołach przybywa. Za Stalowej Woli były m.in. dwa piękniutkie 55-letnie Trimph’y Spitfire MK3 i ciekawy Fiat 125 Special 1,6. Ciekawy, bo oryginalny włoski i z fabryczną klimatyzacją. Nadto oko przyciągał DKW F8 wyprodukowany w 1940 r., który co roku przyjeżdża z Lublina na stalowowolskie rajdowanie. Był też pięknie utrzymany Ford Mustang (61 lat na kołach), w chmurze kurzu pomykał dwa lata starszy Chevrolet Corvette, z którym dzielnie stawała nieco młodsza Lancia Beta Montecarlo, której załoga nie odpuszcza prawdziwych rajdów wytrzymałościowych. I tak można by o każdym z uczestników XXIII SRPZ. Bo to pojazdy z duszą. Wrócą za rok i miejmy nadzieję, że któryś z tytułem Mistrza Polski PZ.
Komentarze