Kto poświęcił dwa popołudnia i jeden poranek nie żałował. Na rynku w Rozwadowie spotkały się kultury i pokolenia. Ze sceny płynęła muzyka inspirowana ludowością w wykonaniu zespołów z Polski, Słowacji i Meksyku. Pod sceną były warsztaty tego, co ma korzenie w sztuce ludowej, a wraca na salony. Do sypialni chociażby indiańskie łapacze snów, które mógł wykonać każdy festiwalowych obdarzony choćby odrobiną cierpliwości i wyobraźni. Niezapomniane pozostanie niedzielne „Śniadanie na trawie” z Ewą Chwałką, która opowiadała o swojej wędrówce przez Łuk Karpat. Andrzej Wesołowski zdradzał tajniki kuchni żydowskiej, a Tomasz Adamek wiódł „Śladami rozwadowskich Żydów”. Były kiermasze i stragany z kulinariami, a nad wszystkim klimatyczny folk z Psio Crew na finał.
EthnoVibes ma w nazwie Festiwal, przez co można rozumieć, że weekendowe wydarzenie było udanym początkiem cyklicznych festiwalowych spotkań. W kraju nad Wisłą, jest moda na etno. Swoje festiwale mają Kraków i Poznań, a najsłynniejszym u nas festiwal odbywa się rokrocznie w podlaskiej Czeremsze. Rozwadów ma swoje tradycje i dobrze by było przypomnieć artystycznie, kto tu się zatrzymywał z wędrujących po starym szlaku handlowym.
Komentarze