Dwa pierwsze pojazdy minowania narzutowego Baobab-K trafiły do 16. Pułku Saperów w Orzyszu. Pochwaliło się tym wojsko, a informacje o wciągnięciu wozów na służbę w Wojsku Polskim podały poważne agencje branżowe, gdyż wozy, których produkcję rozpoczęła stalowowolska zbrojownia są nowością na współczesnym polu walki. Pierwsze trzy służyć będą w Bursztynowej Dywizji, czyli 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, która zabezpiecza nasze terytoria od strony obwodu królewieckiego.
Wóz na ciężkim Jelczu 8x8 powstał w konsorcjum kierowanym przez HSW. Waży 32 tony i jest obsługiwany przez 2. żołnierzy. Na platformie ma 6 obrotowych modułów, a każdym 20 luf, a w lufie po 5 min. Miny mogą być wyrzucane na odległość od 30. do 180. m. Postawiona w ten sposób zapora zatrzymuje agresora i zmusza do zmiany kierunku natarcia. Pojazd jest dedykowany do min przeciwpancernych. Stosowane w Baobabach ładunki są też nowatorskie i stanowią o skuteczności i cenie pojazdu.
HSW długo się przebijała ze swoim projektem, aż w 2024 r. Inspektorat Uzbrojenia MON podpisał z Hutą umowę na dostawę 24. Baobabów w wersji kołowej. Jej wartość to 510 mln. zł. W maju tego roku, w ramach programu SAFE, został podpisany aneks do umowy podnoszący zamówienie do 35. sztuk. HSW ma czas na dostawy do końca 2028 r. W zbrojowni nad Sanem już trwają zaawansowane prace nad Baobabem-G, czyli pojazdem gąsienicowym, który ma być bardziej mobilny i wspierać ciężkie jednostki pancerne.
Komentarze