Mój mąż podpisał się na kilku dokumentach, które były zaadresowane do mnie, moim imieniem i nazwiskiem. Poprosiłam męża, aby w razie mojej nieobecności odebrał za mnie dokument i kwitując jego odbiór, podpisał się moim imieniem i nazwiskiem. W jakiś sposób sprawa wyszła na jaw. Zarzucono mężowi fałszowanie dokumentu. Czy taki zarzut jest słuszny, skoro mąż działał nie tylko za moją wiedzą, ale i za wyraźną moją zgodą? – pyta Czytelniczka Sztafety.
Zdarza się w życiu, że zmuszeni różnymi sytuacjami podpisujemy się za żonę czy męża, np. pod wnioskiem do urzędu, pod PIT-em, dokumentem odbioru listu poleconego, itp. Z naszego punktu widzenia jest to mało istotne zdarzenie, a właśnie w taki sposób popełniamy przestępstwo, za które może grozić surowa kara. Podpisanie się za kogoś stanowi w rzeczywistości przestępstwo fałszowania dokumentów i jest określone w przepisach kodeksu karnego dotyczących przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów. W opisanej sprawie doszło do sfałszowania dokumentu. Jeśli faktycznie mąż Czytelniczki podpisał się za nią, podając jej imię i nazwisko (składając tego rodzaju podpis), to wypełnione zostały znamiona czynu zabronionego. Składając przedmiotowy podpis stworzył pozory, że taki dokument pochodzi od żony. Podrobienie podpisu na dokumencie, który ma być następnie użyty jako prawdziwy, realizuje znamiona przestępstwa z art. 270 Kodeksu karnego. W myśl tego przepisu, odpowiedzialności karnej podlega bowiem ten, kto w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub używa takiego dokumentu jako autentycznego. Dokument jest podrobiony m.in. wtedy, gdy nie pochodzi od osoby, w imieniu której został sporządzony.
W tej sprawie bez znaczenia jest fakt, iż podpis został złożony za wiedzą czy nawet zgodą żony. Przepis z art. 270 Kodeksu karnego ma chronić wiarygodność dokumentów, która może zostać naruszona nie tylko wtedy, gdy ktoś działa z premedytacją, ale również, gdy składa taki podpis bez złego zamiaru. Cechy fałszerstwa ma podpisanie dokumentu za zgodą i wiedzą osoby, której podpis widnieje na dokumencie i nie jest przy tym ważne, że taka osoba to nasz małżonek czy inny członek rodziny. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wyrażony został pogląd, że obojętne jest to, czy osoba, której podpis podrobiono na dokumencie, wiedziała o tym lub wyraziła na to zgodę, czy też nie. Dokument jest bowiem podrobiony wówczas, gdy nie pochodzi od osoby, w której imieniu został sporządzony. Podpisanie innej osoby jej nazwiskiem na dokumencie mającym znaczenie prawne, nawet za zgodą tej osoby, stanowi bowiem przestępstwo.
Podrobienie podpisu uznaje się za jedną z najczęstszych form fałszowania dokumentów. I chociaż mogłoby się wydawać, że postawienie za kogoś parafki lub podpisu to nic takiego, to należy zdawać sobie sprawę z tego, że jest to czyn uważany za przestępstwo, za które może grozić nawet kara pozbawienia wolności. Podrobienie podpisu to czyn zabroniony, regulowany art. 270 § 1 Kodeksu Karnego. Artykuł ten mówi, że podrobienie dokumentu lub używanie sfałszowanej wersji jako autentycznej może być obarczone karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności od 3 miesięcy nawet do 5 lat. W wypadkach mniejszej wagi sprawcę spotka łagodniejsza sankcja - grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Jeśli zachodzi tzw. wypadek mniejszej wagi, którym będzie złożenie podpisu przez męża czy żonę, za wiedzą i zgodą współmałżonka, to możliwe może być warunkowe umorzenie postępowania lub odstąpienie od wymierzenia kary. W takiej sytuacji sąd będzie badał, w jakich okolicznościach i w jakim celu podpisaliśmy dokument za naszego współmałżonka, używając jego imienia i nazwiska.
Jeżeli więc ktoś nas poprosi, abyśmy w jego imieniu odebrali jakiś dokument, czy też podpisali go, to lepiej użyjmy do tego własnego imienia i nazwiska, dodając stwierdzenie „z upoważnienia” bądź innego sformułowania, które nie przysporzy nam problemów.
REKLAMA
Oceń artykuł:
Aktualna ocena:
0.0
Dodaj komentarz
Udostępnij artykuł:
Przeczytaj też
REKLAMA
Komentarze