Jedyna parafia w Stalowej Woli prowadzona przez zakon księży Michalitów obchodzi jubileusz 35-lecia poświęcenia kościoła. Jego budowę rozpoczął ks. Józef Ciaciek, pierwszy proboszcz. Obecnie parafią pw. Trójcy Przenajświętszej kieruje ks. Mieczysław Kucel.
45 lat temu michalici przybyli do Stalowej Woli.
Jak to się stało, że michalici trafili właśnie tutaj? Zdecydował o tym ks. bp Ignacy Tokarczuk (Stalowa Wola należała wtedy do diecezji przemyskiej), w porozumieniu z generalnym przełożonym Zgromadzenia Księży Michalitów, ks. Aleksandrem Ogrodnikiem.
Zakon ma swoją siedzibę w Miejscu Piastowym i stamtąd przybyli dwaj pierwsi księża: Józef Ciaciek i Jan Sereda. Przyjechali w czerwcu 1977 r. i zatrzymali się na plebanii przy kościele Matki Bożej, a pracowali jako wikariusze u św. Floriana. Ich zadaniem było stworzenie od podstaw nowej parafii na Osiedlu Fabrycznym.
Pierwszą kaplicę i Dom Katechetyczny wybudowano dość szybko. Pomogło porozumienie Regionalnej „Solidarności” z wojewodą tarnobrzeskim zawarte w grudniu 1980 r.
1 maja 1981 roku jako czyn „pierwszomajowy” podjęto prace porządkowe: wycinanie, palenie, sprzątanie zagajnika jaki rósł w tym miejscu, gdzie dziś stoi kościół, dawny dom mieszkalny i kaplica. Ludzi do pracy przychodziło wielu – wspominał ks. Stanisław Stanowicki. 26 sierpnia 1982 r. w święto Matki Boskiej Częstochowskiej, pierwszą mszę świętą odprawił ks. Jan Kozioł, ponieważ ks. Ciaciek był wtedy w szpitalu. Kaplica była skromna, nie miała nawet posadzki, więc na piasku położono płyty paździerzowe. Nie było też krzeseł ani ławek.
Na wszystko jest sposób
Budowę kościoła i pozostałych obiektów wsparli parafianie i inni mieszkańcy, ale też Huta, Mostostal i PKS Stalowa Wola. Tempo było szybkie, nie obeszło się bez kłopotów, jak to za komuny. Ks. Ciaciek wspominał na przykład swoją wizytę u ministra leśnictwa i rolnictwa. Został skierowany do niego z papierami przez urzędników z województwa. Ministra nie zastał, więc całą noc czekał na korytarzu ministerstwa, modlił się, odmawiał brewiarz, trochę drzemał. Gdy wszedł do ministra ubrany w sutannę, poprosił o wszystko czego potrzebował, obiecał odprawić mszę świętą za rodzinę ministra, a ten... podpisał dokumenty. Po powrocie urzędnicy stwierdzili: „to chyba cud”.
Pierwszy proboszcz to zasłużona postać dla parafii. Zajmował się nie tylko kwestiami formalnymi, zdobywaniem materiałów na budowę, ale często pracował tu fizycznie. – Przystąpiliśmy do wykopów pod kościół, na który było zezwolenie i pod plebanię, na którą zezwolenia nie było. Ruszyliśmy, jak to się mówi „na dziko” – tak wspominał czas budowy ks. Józef Ciaciek. – Kiedy już były zalane ławy pod plebanię przyjechali z Tarnobrzega z milicją. Założyli plomby i kategorycznie zakazali dalszej budowy. Gdy odjechali, wziąłem wiadro z zaprawą, kielnię i na każdą plombę rzuciłem trochę zaprawy. Zaraz też powrócili murarze, którzy ze strachu uciekli na cmentarz. I robiliśmy dalej – opowiadał ks. Ciaciek.
Bp Tokarczuk, który bardzo interesował się budową nowego kościoła, przyjechał kiedyś niezapowiedzianie i gdy zobaczył proboszcza całego zakurzonego, z rękami poparzonymi wapnem, powiedział: – Szanujcie księdza Ciaćka, bo jak będzie tak pracował, to kościoła nie wybuduje.
Wola ludzi była inna
Po wojnie Stalowa Wola rosła w siłę, ale miała być miastem bez Boga, bez sakramentów, bez liturgii. Wolą ludzi było jednak, aby tu gdzie mieszkają, pracują, odpoczywają, kościoły były – mówi obecny proboszcz, ks. Mieczysław Kucel. – Kościoły diecezjalne to jest bardzo istotna część kościoła powszechnego, a jednocześnie w miastach, w dużych ośrodkach powinien być zakon modlitewny. Można tam przeżyć rekolekcje, zawsze się wyspowiadać, przyjść na adorację. Nasz zakon ukierunkowany jest na pracę z młodzieżą, a Stalowa Wola w tamtych latach była miastem bardzo młodym. Stąd ten pomysł, aby było tu zgromadzenie, które oprócz pracy sakramentalnej, liturgicznej, typowej dla parafii, zajmie się młodzieżą.
Tak też się stało. Księża michalici podjęli wiele inicjatyw i zorganizowali mnóstwo wydarzeń skierowanych właśnie do młodych i najmłodszych parafian. – Przy naszych parafiach organizowane są tzw. oratoria, czyli świetlice dziennego pobytu, gdzie dzieci z całego miasta mogą przyjść odrobić zadania, rozwinąć swoje talenty, dostać ciepły posiłek, odpocząć. Weszło to już w struktury stowarzyszenia, w które zaangażowani są mocno ludzie świeccy. Mamy też taką instytucję kryzysową, gdzie dzieci i młodzież, która doświadcza w domu niewydolności wychowawczych rodziców, albo przemocy, złego traktowania, to tutaj na czas rozwiązania tego problemu mogą przebywać, uzyskać opiekę – mówi proboszcz.
Mamy zadanie do zrealizowania
Organizowany u michalitów Przegląd Teatrów Parafialnych ściągał kiedyś grupy z całej Polski. Okres pandemii przerwał te spotkania, ale cały czas przy parafii działa młodzieżowy teatr Czwarta Scena. Oprócz jasełek i przedstawień pasyjnych wystawia także inne sztuki, które zawsze kończą się morałem, propagując głębsze wartości.
– Obserwujemy, że życie wirtualne zawładnęło dziećmi i młodzieżą. Ale też pokoleniem, które teraz zostało rodzicami. Młodych jest mniej, odczuwamy to i u nas, w sali teatralnej, kawiarence czy klubie młodzieżowym. Ping-pong, gry planszowe, to wszystko jest, ale ta oferta już nie zbiega się z oczekiwaniami, przyzwyczjeniami, a może nawet nałogowym korzystaniem z Internetu. Działa aktywna grupa teatralna, młodzieżowa, dziecięce oazy, czy ministranci. Nie są to jednak setki, nawet nie dzisiątki, ale ta młodzież jest. Inwestujemy w formację tej młodzieży i mam nadzieję, że to doświadczenie spotkania z Panem Bogiem i z naszą wspólnotą pozwoli im nie odchodzić od Kościoła, ale też oderwać się od komputera – mówi „Sztafecie” ks. Kucel. W latach 90. ub. wieku, gdy przyjął święcenia kapłańskie marzył żeby trafić do Stalowej Woli, bo tu było dużo młodzieży. Wspomina, że w kawiarence trudno było nawet nadążyć z robieniem kawy czy herbaty.
Ten proces zmniejszania się liczby uczestników wydarzeń zachodził stopniowo. Młodzież wyjeżdża z miasta na studia i mało kto wraca. Patrzymy na to nie jak na problem, tylko zadanie. Młodzież, która uczestniczy na przykład w grupie teatralnej zdobywa pewne fundamenty wychowania, ale też zwyczajnej ludzkiej formacji – mówi ks. Kucel. Księżom zależy, aby młodzież przychodząc na parafię była zaopiekowana, żeby czuła się bezpiecznie i była bezpieczna.
Czasem pytają mnie: z jakiego ksiądz jest kościoła? Mówię, że z Trójcy Przenajświętszej. Pytają dalej: a gdzie to jest? Na Ofiar Katynia, przy oratorium. I wtedy słyszę: aaa, przy oratorium, to trzeba było od razu mówić, że michalici – opowiada ks. Mieczysław.
Nasz kościół jest zawsze otwarty
U michalitów kościół jest czynny od samego rana. Od godziny 15 do 22, od poniedziałku do piątku jest tu adoracja Najświętszego Sakramentu. – Nasz kościół jest otwarty na spotkanie z Jezusem Chrystusem. Czynny jest konfesjonał. To nas wyróżnia, z tego jesteśmy dumni: z działalności wychowawczej i otwartości na Najświętszy Sakrament, możliwości spowiedzi – mówi proboszcz.
W ostatnich latach przeprowadzono wiele remontów i modernizacji w parafii: wykonano termomodernozację, zainstalowano pompy ciepła, wypiękniał teren wokół kościoła. – Chciałbym podziękować wszystkim parafianom, kórzy na przestrzeni lat bardzo ciężko pracowali, księżom, którzy wiele godzin oddali na pracę duchową, ale i fizyczną. To nasze wspólne dzieło, księży i parafian, za to chciałbym bardzo mocno podziękować. Jestem dumny z naszych parafian. Ogromne podziękowania należą się charyzmatycznemu księdzu Józefowi Ciaćkowi, był pracowity, odważny, zdecydowany. I ten fundament, który położył okazuje się niezniszczalny – powiedział ks. Mieczysław Kucel, proboszcz.
W domu zakonnym jest obecnie 10 kapłanów. Parafia liczy około 5,5 tys. wiernych i zalicza się do jednej z mniejszych w mieście.
Zakon Michalitów założył ks. Bronisław Markiewicz. W 2022 roku mija 180 lat od jego urodzin oraz 110 lat od śmierci.
Lilla Witkowska
Komentarze