0.0 / 5
Stalowa Wola 11 czerwca 2022

Opozycja: – Źle się dzieje w zbrojeniówce

REKLAMA
avatar
Stanisław Chudy

Dziennikarz


Niepokój o przyszłość Huty Stalowa Wola i całego polskiego przemysłu zbrojeniowego pod rządami PiS, wyraził goszczący w Stalowej Woli wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej. – Odpowiedzialni politycy rządu powinni patrzeć na 5, 10, 15 lat naprzód, jeśli chodzi o rozwój polskiego przemysłu obronnego, a dziś nie ma tej perspektywy, wszystko jest doraźne, chwilowe. Nie wykorzystuje się też ogromnego potencjału polskiej zbrojeniówki – mówił Tomasz Siemoniak.
W Stalowej Woli gościł 6 czerwca, spotykając się tu z lokalnymi działaczami PO i pracownikami HSW, a potem odbyła się konferencja prasowa. Według Siemoniaka, wiele dobrego działu się w przemyśle obronnym do 2015 roku (uratowanie HSW, licencja na podwozie dla armatohaubicy Krab i faktyczne rozpoczęcie tego programu, konsolidacja przemysłu obronnego w Polskiej Grupie Zbrojeniowej).

Kadrowe tsunami i kontrowersyjne kontrakty

– A potem, po 2015 roku, gdy przyjeżdżam do HSW, to albo protestując, albo wskazując na to, co złego się dzieje w polskim przemyśle zbrojeniowym. Bo najpierw przeszło po nim  kadrowe tsunami dziwnych nominacji, a potem cała seria decyzji trwających do dziś, które tak naprawdę przy wielkich kontraktach polski przemysł obronny pomijają, także w zakupie technologii czy w offsecie (zamówienia w Polsce, rekompensujące nam kontrakty z zagranicznymi dostawcami – red.)  –  stwierdził Tomasz Siemoniak Wymienił tu dwa projekty zbrojeniowe: Homar – program artylerii rakietowej o zasięgu do 300 km (Huta Stalowa Wola miała w nim uczestniczyć) i Narew – rakietowy system obrony powietrznej krótkiego zasięgu, które, jak to ujął: „szczególnie powinny angażować polską zbrojeniówkę”, a tak się nie dzieje. Np. zamiast realizować program Homar, w 2018 r. Polska zdecydowała się na zakup amerykańskiego systemu HIMARS. Za pozytywny przykład uznał natomiast sprzedaż do Ukrainy partii armatohaubic Krab produkowanych w Stalowej Woli.

HSW jest marginalizowana

W sprawie niepewnej przyszłości polskiej zbrojeniówki i sytuacji HSW wtórowała mu była posłanka PO ze Stalowej Woli, Renata Butryn. – Dla nas najważniejsza jest Huta i jej losy, bo to ona będzie filarem rozwoju miasta na kolejne dekady. Huta miała być też europejskim centrum artylerii, miała nawiązać ścisłą współpracę z WB Electronics (polska prywatna firma zbrojeniowa – red.), skąd do Stalowej Woli miało trafić 100 inżynierów. Niestety, HSW jest marginalizowana, a jeśli chodzi o produkcję u nas bojowego wozu piechoty, to słyszymy, że taki wóz może być sprowadzany z Korei. To są bardzo niepokojące sygnały – mówiła Renata Butryn. Odnosząc się do sprzedaży Krabów do Ukrainy, podkreśliła natomiast, że pieniądze z tej transakcji powinny trafić do HSW, bez prowizji dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej,  „bo PGZ tak naprawdę nie ma nic”.

Misiewicze mają się dobrze

Z kolei podkarpacki poseł PO Marek Rząsa zwrócił uwagę, że na wcześniejszym spotkaniu padały przykłady, jak w Stalowej Woli, w samej Hucie, „PiS potrafi zagospodarowywać swych kompletnie niekompetentnych ludzi na odpowiedzialne stanowiska”. – Kogo pan miał na myśli? – dopytała „Sztafeta” – Stalowa Wola jest tak małym miastem, że chyba nazwisk nie trzeba podawać. Tysiące takich przykładów mamy w całej Polsce, i Stalowa Wola nie jest tu, niestety, wyjątkiem – odpowiedział poseł Rząsa. W sukurs przyszła mu Renata Butryn. – Wszyscy doskonale wiemy, że tworzy się specjalne stanowiska dla takich ludzi, na przykład specjalista ds. społecznych w HSW. Wszyscy państwo wiecie, o kogo tu chodzi (o Stanisława Sobieraja, przewodniczącego Rady Miejskiej Stalowej Woli – red.). Od spraw społecznych są przecież związki zawodowe, a tu nagle powołuje się kogoś na wysokie i dobrze płatne stanowisko. Szkoda na to pieniędzy. Lepiej wydać je na zatrudnienie inżyniera, który będzie prowadził jakiś projekt badawczy. Także w różnych radach nadzorczych Misiewicze mają się dobrze – powiedziała Renata Butryn.

Dużo rządowej propagandy

Tomasz Siemoniak przypomniał też, że kiedy u władzy była PO, to rządowe zamówienia w polskiej zbrojeniówce sięgały 60 proc. wszystkich kontraktów, a teraz jest to tylko 20-30 proc. I że to dzięki poprawce opozycji do ustawy o obronie ojczyzny, rząd ma 3 miesiące na przedstawienie planu natychmiastowego wsparcia potencjału obronnego: co, kiedy, za ile i gdzie kupuje, a termin ten mija już w sierpniu. – Jest dużo rządowej propagandy, jak kupujemy system HIMARS, to od razu 500 wyrzutni, nikt nie patrzy na pieniądze, na terminy, korzystając, że w warunkach wojny w Ukrainie jest zgoda społeczna na takie zakupy. Ale musi to być rozsądnie robione, na pewno HIMARS jest teraz bardziej potrzebny Polsce niż F-35 i czołgi Abrams. Oczekujemy od rządzie takiego racjonalnego podejścia. Na razie dziennikarze branżowi spekulują i łapią się za głowę. Bo w polskich warunkach nie ma sensu inwestować w drugi czy trzeci bojowy wóz piechoty, czy w kolejny typ czołgu – podkreślił Tomasz Siemoniak.
Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0
avatar
Stanisław Chudy

Dziennikarz


Udostępnij artykuł:

Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Wpisz nazwę użytkownika
Wpisz treść wiadomości
REKLAMA
logo logo

Sztafeta w nowej odsłonie – szybkie newsy, lokalne historie i wszystko, czym żyje Stalowa. Zawsze na bieżąco, zawsze po sąsiedzku.

Mieięcznik Sztafeta

Dołącz do stałych czytelników

Kliknij i dowiedz się jak możesz zamówić stałą prenumeratę naszej gazety!

Zamów prenumeratę

Wydawnictwo Sztafeta Sp. z o.o.

Al. Jana Pawła II 25A/1010
37-450 Stalowa Wola

15 810 94 00 (Redakcja)

redakcja@sztafeta.pl

Twój koszyk

{{ formatPrice(item.price) }} zł
Suma: {{cart.total}} {{cart.currency=='PLN'?'zł':''}}
Realizuj zamówienie
Nie masz żadnych produktów w koszyku. Przejdź do sklepu