0.0 / 5
17 kwietnia 2022

Armata wystrzeliła! Mamy Wielkanoc!

REKLAMA
Wielkanoc to wyjątkowy czas, kiedy chrześcijanie świętują zwycięstwo Jezusa nad śmiercią. Nigdzie nie są tak przeżywane i nigdzie tak nie przemawiają do serc, jak w Polsce.
Święta wielkanocne mają bogatą tradycję, która również i w naszym regionie jest corocznie pielęgnowana. W Ulanowie zmartwychwstanie ogłasza się „hucznie”. Rezurekcję rozpoczyna głośny wystrzał z „beczki wiwatówki” – drewnianej armaty, która stanowi wielką atrakcję miasteczka. Po latach tę tradycję, będącą częścią flisackiego dziedzictwa, reaktywował Zdzisław Nikolas.
– Flisacy po całorocznym trudzie, w grudniu mieli swoje dożynki w święto patronki św. Barbary. Na taką wielką fetę skonstruowali w 1736 r. najpierw moździerz, który ufundowany został przez mieszczanina Jerzego Sokołowskiego. Później w jakiś sposób powstała właśnie ta armata. Być może dlatego, że moździerz był niebezpieczny, zrobiono osłonę z drewna, taką tubę – twór niespotykany nigdzie indziej tylko w Ulanowie – mówi Zdzisław Nikolas.
Z armaty strzelano na odpust św. Barbary oraz na wielkie święto, jakim jest Zmartwychwstanie Pańskie. W czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu ulanowska armata uległa zniszczeniu. Wystrzały ucichły aż do roku 1983.
– Wróciłem ze Stanów Zjednoczonych w 1980 r. i postanowiłem odrestaurować tę armatę. Trudno mi było ją zbudować, ponieważ tylko z opowiadań osób starszych wiedziałem jak ona powinna wyglądać. Udało mi się jednak skonstruować armatę, do której dobrałem drewno oraz ilość obręczy. Chciałem to wiernie odtworzyć i odtworzyłem – wspomina pan Zdzisław.
Po niecałych 40 latach, w 1983 r. podczas rezurekcji w Ulanowie, armata została uruchomiona i strzela do dzisiaj, chociaż jest to już jej któreś z kolei wydanie. Oddanie salwy odbywa się z wielkim namaszczeniem.
– Dawniej w odpust św. Barbary, kiedy nie było jeszcze telefonów komórkowych, ministrant na wieży kościelnej miał swoje obserwatorium. Wypatrywał głównie przyjazdu księży z okolicznych parafii. Gdy widział, że od Bielin nadjeżdża ksiądz bieliński, to oddawano trzy salwy dla Bielin. Z drugiej strony dojazd był od Kurzyny, gdy ministrant wypatrzył księdza to dawał znać, że kurzyński jedzie. Wówczas strzelano dwa razy. Zarzeczański miał jeden wystrzał. Tak to się odbywało na św. Barbarę. W czasie mszy nie strzelano, kiedy się komu podobało, wszystko było uzgodnione z księdzem. Oddawano strzały czasem w trakcie kazania oraz po zakończeniu mszy. Także tych wystrzałów było około 10 – opowiada flisak.
Natomiast w czasie Wielkanocy strzelano na rezurekcję. Obsługa armaty była w rękach Bractwa Flisackiego. Salwy były również wcześniej uzgodnione z księdzem, przy czym zawsze zachowywano względy bezpieczeństwa. Wystrzały były na powitanie gości oraz podczas procesji.
Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Udostępnij artykuł:

Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Wpisz nazwę użytkownika
Wpisz treść wiadomości
REKLAMA
logo logo

Sztafeta w nowej odsłonie – szybkie newsy, lokalne historie i wszystko, czym żyje Stalowa. Zawsze na bieżąco, zawsze po sąsiedzku.

Mieięcznik Sztafeta

Dołącz do stałych czytelników

Kliknij i dowiedz się jak możesz zamówić stałą prenumeratę naszej gazety!

Zamów prenumeratę

Wydawnictwo Sztafeta Sp. z o.o.

Al. Jana Pawła II 25A/1010
37-450 Stalowa Wola

15 810 94 00 (Redakcja)

redakcja@sztafeta.pl

Twój koszyk

{{ formatPrice(item.price) }} zł
Suma: {{cart.total}} {{cart.currency=='PLN'?'zł':''}}
Realizuj zamówienie
Nie masz żadnych produktów w koszyku. Przejdź do sklepu