0.0 / 5
Stalowa Wola 25 lipca 2021

Życie jest zbyt krótkie, żeby je przepracować w hucie

REKLAMA

Rozmowa z Tomaszem Nowakiem ze Stalowej Woli, autorem antycznej biżuterii z polskiej miedzi. Swoje małe dzieła sztuki prezentował 11 lipca, podczas uroczystego otwarcia zalewu na Podwolinie k. Niska.

– Jest pan samoukiem, czy posiada pan wykształcenie jubilerskie? – Metaloplastyką zajmuję się amatorsko. Nie miałem nigdy nic wspólnego z jubilerstwem. Z wykształcenia jestem technikiem budowy maszyn. – To rzeczywiście odległe od jubilerstwa, więc jak to się stało, że zaczął pan robić biżuterię? – Pewnego dnia po prostu zacząłem... – Tak nagle? Obudził się pan rano i pomyślał sobie: będę robił biżuterię? – No nie, to był taki przypadek: z naszej bazyliki, obok której mieszkam, jak kryto dach, spadł kawałek miedzi i wylądował tuż przede mną. To był dla mnie taki znak szczęścia, że mnie nie „zmiotło wtedy z planszy”. W tym czasie moja koleżanka, która nosiła dredloki (rodzaj fryzury – przyp. red.), poprosiła mnie o jedną obrączkę na dredloka; spodobała się, i tak to się zaczęło. – Długo się pan tym już zajmuje? – O, już kilkanaście lat. Najpierw kułem na kolanie, naprawdę. Różne krągłości, jakie sobie wymyśliłem. – Kto jest autorem projektów biżuterii, którą pan wykonuje? – Mam tylko jeden wyrób, jest to pierścionek, który nie jest moim autorskim, opracowałem go na podstawie podręcznika do archeologii. Natomiast reszta mi się śni. Kładę się spać z wstępnym pomysłem. Czasami potrafię się obudzić – mam notes przy łóżku – i szkicuję po przebudzeniu. – Ile czasu, średnio, zajmuje panu wykonanie na przykład pierścionka? – To jest nie do określenia. – Pracuje pan nad jednym, bez przerwy, czy realizuje kilka pomysłów równolegle? – Kilka prac równocześnie. Nie wszystko da się od razu zaprojektować, gdyż niczego nie lutuję. Muszę wszystko tak sobie w głowie wymyślić, żeby dało się skuć za pomocą młotka. Używam tylko starych narzędzi. – Uprawia pan bardzo tradycyjne rzemiosło. – Tak, biżuterię kuję ręcznie i używam wyłącznie miedzi... – ...a nie tylko, bo w niektórych pana wyrobach są dodatki: ceramika i kamienie. – Tak, oprawiam minerały; kolekcjonuję różne okazy minerologiczne, które jak się uda to oprawiam i robię z tego biżuterię. Ceramika jest od przyjaciółki z Katowic, wymieniamy się pracami. – Można się utrzymać z produkcji biżuterii? – Nie. Próbowałem kiedyś, ale nie dało rady. Teraz akurat jestem... zdunem, i stawiam piece, stare piece. – A kto jeszcze dzisiaj takie stare piece potrzebuje?! Chyba nie u nas, raczej gdzieś w Polsce. – Razem z kolegą stawiamy teraz piec w Bukowinie Tatrzańskiej. Najbliżej nas stawialiśmy piec na Wilczej Woli, ogromny piec z paleniskiem. – Gdzie się można nauczyć tego fachu? – Uczę się od mistrza, prawdziwego mistrza, Janusza Wrzecionko z Beskidu Niskiego, a dokładnie z Iwli. Jest znanym zdunem, ma też własny styl. To nie są piece kaflowe, tylko z kamieni i gliny. – To bardzo unikalne zajęcie. Ciągnie pana do oryginalności, jak nie biżuteria z miedzi, to stare piece... – Życie jest zbyt krótkie, żeby je przepracować w hucie. – A ma pan jakieś doświadczenie z hutą? – Nie. – „Za bramę” pan nie poszedł, czyli – dusza artysty, musi być wolna. – Niby mam korzenie huciane, bo mój dziadek i tato to budowniczy huty, a ja tak jakoś na przekór, nie składało się. Atrybutem życia są przeżycia, więc ciężko się zamykać w jednej sprawie. Moje CV, gdybym rzeczywiście spisał wszystko, miałoby kilka stron. Robiłem przeróżne rzeczy, na przykład budowałem dwie stacje metra w Katarze jako elektryk, byłem tam dziewięć miesięcy, budowałem stadion w Al Khor. – Które zajęcie to pana wymarzone? – Produkcja biżuterii, to jest moja pasja. – Z tego chciałby się pan utrzymywać? Gdyby się dało oczywiście. – Daj Boże, to i ceramika. Rozmawiała: Lilla Witkowska
Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Udostępnij artykuł:

Oceń artykuł: 
Aktualna ocena:  0.0

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Wpisz nazwę użytkownika
Wpisz treść wiadomości
REKLAMA
logo logo

Sztafeta w nowej odsłonie – szybkie newsy, lokalne historie i wszystko, czym żyje Stalowa. Zawsze na bieżąco, zawsze po sąsiedzku.

Mieięcznik Sztafeta

Dołącz do stałych czytelników

Kliknij i dowiedz się jak możesz zamówić stałą prenumeratę naszej gazety!

Zamów prenumeratę

Wydawnictwo Sztafeta Sp. z o.o.

Al. Jana Pawła II 25A/1010
37-450 Stalowa Wola

15 810 94 00 (Redakcja)

redakcja@sztafeta.pl

Twój koszyk

{{ formatPrice(item.price) }} zł
Suma: {{cart.total}} {{cart.currency=='PLN'?'zł':''}}
Realizuj zamówienie
Nie masz żadnych produktów w koszyku. Przejdź do sklepu