2 Comments

  1. 1

    Bolesław Baran

    Witam
    Szkoda, ze tak doświadczony autor i kronikarz regionalny jak p. Dionizy Garbacz pominał w swoim artykule całą prawdę o żołnierzach wyklętych. Nie przeczę, że trzeba im oddać cześć, ale tez nie można ich pudrować, bo wtedy jest to pisanie nie całej prawdy.
    O „Wołyniaku” w Sztafecie nr 9/2017 i p. Garbacz pisze m.in. tak: „… Przeprowadził wiele akcji przeciwukraińskich, m.in. w Piskowrowcach, Dobrej, Cieplicach, Kulnie …..”

    A np. w tygodniku Lisieckiego „Do rzeczy” nr 9/2017 p. Piotr Zychowicz pisze o „Wolyniaku” tak:

    „…..18 kwietnia 1945 roku jego oddział spacyfikował wieś Piskorowce na Podkarpaciu. Był to odwet za dokonany poprzedniego dnia przez UPA krwawy atak na polska Wązownicę. W masakrze polskiej wsi śmierć poniosło 91 osób, a w masakrze wsi ukraińskiej ok. 120. „Wołyniaka” obciążają rownież mordy na mieszkańcach wsi Dobra i Dobcza. W sumie zginęło tam ok. 50 osób, w dużej części kobiet i dzieci….”

    Straciłem przez to zaufanie do Sztafety i do p. Garbacza.

    Pozdrawiam
    Bolesław Baran
    Stalowa Wola
    tel. 692-089-634

    Reply
  2. 2

    Dionizy Garbacz

    Komentarz do „Wyklętych”
    Piotr Zychowicz, ferując ocenę „Wołyniaka”, nie zatroszczył się choćby o szkicowe przedstawienie realiów, w jakich przyszło działać temu dowódcy. Ocena rzeczywistości teraz opisywanej przy wygodnym biurku jest zgoła inna niż ludzi, którzy żyli w tamtych czasach i którym śmierć zaglądała w oczy.
    Na Zasaniu trwała walka o przetrwanie, walka na śmierć i życie. Polaków zabijali Ukraińcy spod znaku UPA albo zwyczajne ukraińskie bandy terrorystyczno-rabunkowe. To spotykało się z odwetem Polaków. Ginęli ludzie z jednej i drugiej strony, bez względu na wiek i płeć. Najostrzej rysującym się tego przykładem są Wiązownica i Piskorowice. O tym zdaje się autor publikacji w „Do Rzeczy” zapomniał albo chciał zapomnieć. Trzydzieści lat temu zbierałem materiały do książki o tamtych czasach i rozmawiałem ze świadkami krwawych wydarzeń na Zasaniu, dla nich „Wołyniak” był bohaterem, który ratował polskie wsie przed ukraińskimi mordami.
    Nie od rzeczy warto dodać sprostowanie do informacji podanych przez P. Zychowicza w „Do Rzeczy”. Otóż w wyniku napadu UPA na Wiązownicę zginęło 130 Polaków, a w Piskorowicach w czasie pacyfikacji i tuż po niej 174 Ukraińców, przy czym część z nich została zabita przez grupę bandycko-rabunkową „Kudłatego”, zresztą z pochodzenia Ukraińca.
    W moim tekście o wyklętych nie chodziło o „pudrowanie”, jak to określa czytelnik, lecz o fakty. Zdaję sobie sprawę z tego, że żołnierze wyklęci nie byli świętymi, święci są na ołtarzach.
    Dla uzupełnienia informacji o tamtych czasach proszę przeczytać artykuł w aktualnym wydaniu Sztafety nr 11, zatytułowany „Wołyniak” i UPA.
    Dionizy Garbacz

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2014 Wydawnictwo Sztafeta sp. zoo | Wykonanie Sztafeta