One Comment

  1. 1

    Mozets

    Syn Stefka ogląda akcję władzy ludowej

    Ulica Obrońców Stalingradu. Stalowa Wola. Lata 50 – końcówka. Od bloków 17, 19 w kierunku Sanu ciągną się Dzikie Pola. (Własność chłopów z Pława). Porośnięte chaszczami, poprzetykane spłachetkami zagonów rachitycznego żyta. W miejscu obecnej bazyliki – piaszczyste wzgórza porośnięte z rzadka niskimi sosnami. Na prawo olbrzymie wzgórze białego, czystego piasku z wieżą triangulacyjną , za którym kryją się gęste zabudowania chłopskich zagród. Zapada decyzja o budowie szkoły tysiąclatki (NR 3) . Ma stanąć na terenie za blokiem 17. Ale ziemia ta obsiana jest żytem od hotelu Hutnik aż do dzisiejszej ulicy Czarnieckiego. Tuż przed zbiorem. Chłopi protestują. Obok na wzgórku, na skraju pola – przy restauracji Hutnik zbiera się kilkadziesiąt osób – chłopów z Pława z cepami, kosami i grabiami. Bronią pola. Naprzeciwko nich na drugim krańcu łanów żyta stoją dwa duże spychacze z podniesionymi lemieszami . Wyglądają jak maszyny – potwory z Marsa – z powieści Lema. Dzieci przyglądają się krzyczącym chłopom i kobietom. Wymachują oni cepami, kosami, grabiami. Jest coś tragicznego w tym obrazie i przerażającego. Spychacze dudniąc silnikami czekają. Pojawia się milicja ( o mało co nie obywatelska) z białymi pałkami i pistoletami maszynowymi Sudajewa . Matki szybko zabieraja dzieci do domu w blokach koło pola. Spychacze ruszają. Żyto stłamszone z piaszczystą ziemią zryte lemieszami wygląda jak pobojowisko. Spychacze odjeżdżają. Milicja znika. Chłopi ze skurczonymi z gniewu i bezsilności twarzami siedzą na zrytej ziemi, jak na świeżym cmentarnym grobie. Kobiety cicho płaczą . Siedzą tak do wieczora. Jak przy trumnie zmarłego. W następnych latach w kierunku Rozwadowa, o którym nikt nie pomyśli, że przestanie być 300 letnim miastem ruszają także spychacze. Burzą chłopskie domy, zagrody, studnie, stodoły. Chlewiki i kurniki. Rozjeżdżają gnojowniki i sady, ogródki. Chłopów przenosi się do bloków, w których nie umieją i nie chcą mieszkać i są nieszczęśliwi w betonowych klatkach. Starsi szybko umierają , bo stare drzewa przesadzane – usychają. Młodsi żyją jak potrafią, tak jak żyli ich ojcowie i dziadowie. Hodują kury w wannie i w piwnicy, niektórzy nawet wieprzka. Spychacze czasem dają ultimatum do godziny i dnia -kiedy zagroda ma być pusta od ludzi. Ale niektórzy nie są w stanie oderwać się od korzeni. Spychacz rano – o wyznaczonej punktualnie godzinie rusza, zrąb stodoły zaczyna się walić. Jednak spychacz nagle staje i wyłącza silnik. W wyłomie ściany stodoły widać belkę drewnianą pod dachem łączącą dwa zapola . Na belce miarowo kołysze się ciało gospodarza. Wisi na mocnym konopnym sznurze.
    (C) M.Mozets wrzesień 2017

    Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2014 Wydawnictwo Sztafeta sp. zoo | Wykonanie Sztafeta